Recenzje

Piękno się zdarza

Profesor ornitologii na Uniwersytecie Yale, Richard Prum, od dzieciństwa  zwariował na punkcie ptaków. Także gdy skończył studia w tej dziedzinie, lubił zalec w gąszczu z lornetką i wypatrywać przedstawicieli jednego z 10 tysięcy gatunków wciąż obecnych na Ziemi. Niestraszne mu były błoto, insekty ni węże, których w tropikach było tyle samo, a może i więcej od ptactwa. Prum oczywiście jest darwinistą, uznaje słuszność teorii doboru naturalnego, ale ma ją za niewystarczającą. Niezbędny jest jeszcze dobór płciowy, o którym również pisał Darwin, ale z czasem ta część jego koncepcji została zepchnięta na margines. Prum wydobywa ją na pierwszy plan i stwierdza na ...

Przeczytaj recenzję

Obcy czają się za rogiem

Jakiś czas temu na tapecie był cykl Bena Bovy o opanowywaniu Układu Słonecznego. Każda książka dotyczyła kolejnego etapu tego procesu albo kolejnej planety, która wchodziła w zasięg przedsiębiorczej ludzkości. Teraz dysponujemy cyklem Jamesa Coreya, napisanym z jeszcze większym rozmachem i zakrojonym na o wiele większą skalę. Corey opisuje ten okres zdobywania Układu Słonecznego, kiedy wszystko jest z grubsza podzielone i na arenie liczą się czterej gracze: Ziemia, Mars, Pasiarze (z pasa planetoid) oraz Sojusz Planet Zewnętrznych. Animozje między nimi są tak znaczne, że raz po raz dochodzi do konfrontacji zbrojnych. Dwa pierwsze tomy wskazują, że jest to fantastyka typu space opera, a ...

Przeczytaj recenzję

Groza wieloświatowa

Pojawił się na świecie nowy nurt w science fiction, nazwany quantum fiction. Z grubsza polega na tym, że zjawiska kwantowe, normalnie zachodzące w mikroświecie, przedostają się do świata makro, powodując niepokojące zaburzenia. W szczególności autorzy wykorzystują tu zjawisko wieloświata (wielości światów), pomiędzy którymi można się przemieszczać, acz najczęściej ze zgubnym skutkiem. Są to realności niby podobne do naszej, ale różniące się w istotnych szczegółach i kto tego na czas nie pojmie, ginie albo zostaje w nich na zawsze. W powieści „Świat miniony” nieznanego bliżej Toma Sweterlitscha ludzkość opanowała technikę dalekich skoków w przestrzeni i w czasie. Podróże te nie odbywają się ...

Przeczytaj recenzję

Kwantowa róża

Chiński autor SF Cixin Liu, którym fascynuje się Ameryka (dostał tam najbardziej prestiżową w fantastyce nagrodę Hugo, której nie przyznano wcześniej nikomu z zagranicy), napisał w 2005 roku powieść o fizyku owładniętym obsesją piorunów kulistych. Gdy Chen miał 14 lat, piorun taki wtargnął do jego domostwa i spopielił oboje rodziców. Po latach Chen dołącza do grupy, która ma za zadanie przerobić pioruny kuliste na broń. A to oznacza, że trzeba nie tylko umieć je wykrywać, ale też łapać, magazynować i sterować nimi tak, aby wyrządziły wrogowi jak największą szkodę. Ci, którzy zajmowali się wcześniej piorunami kulistymi, źle skończyli. Albo produkowali kilogramy ...

Przeczytaj recenzję

Nieustająca pełnia

Enrico Fermi to jeden z trzech najwybitniejszych fizyków XX wieku (obok Einsteina i Feynmana). Obszerną biografię naukowca napisał David Schwarz, który słuchając opowieści ojca noblisty z fizyki, zafascynował się legendą genialnego Włocha. Gdy w papierach po śmierci ojca znalazł teksty o Fermim, postanowił dowiedzieć się o nim więcej i rozpoczął pracę nad książką. Znaczenie Fermiego w nauce trudno przecenić: był odkrywcą kluczowych dla fizyki jądrowej zjawisk, jako pierwszy dokonał rozszczepienia uranu (nawet o tym nie wiedząc), zbudował bez żadnych planów pierwszy działający reaktor atomowy i odegrał kluczową rolę w Projekcie Manhattan. Słynna jest scena, gdy  po pierwszym próbnym wybuchu bomby jądrowej ...

Przeczytaj recenzję

Szlachetne bombardowanie

Wielki pisarz zatrudniony w machinie propagandy wojennej. Wasilij Grossman pokazywał wstrząsające migawki z frontu i terenów, przez które dopiero co przeszła wojna. John Steinbeck, też mający za sobą epizod korespondenta wojennego, w złożonej z dwóch części książce „Była raz wojna. Bomby poszły”, koncentruje się najpierw na życiu żołnierzy, na przygotowaniach do operacji wojskowych, oczekiwaniu na godzinę próby, kiedy można postradać życie. Jak żołnierze, którzy jeszcze nie powąchali prochu na polu bitwy, znoszą to doświadczenie? Jego domena to psychologia: zagląda żołnierzom do głów, do bagaży, do kieszeni. Z obserwacji tego, jak się rozlokowali na statku, co mówią i jak się zachowują, ...

Przeczytaj recenzję

Las jako Facebook

W ostatnim czasie pojawiła się fala książek przyrodniczych, nie tylko o zwierzętach, które jako temat były modne i wcześniej. Bardziej o drzewach, o lesie, o zamieszkujących go stworzeniach. Do grupy tej należy „Sekretny dziennik lasu” dwojga autorów, ale w tekście konsekwentnie obecny jest jeden. Przemysław Barszcz to leśnik, przyrodnik zafascynowany rodzimymi borami i lasami, zanurzający się w nie z upodobaniem i spostrzegający wiele zaskakujących zjawisk. Przygody Barszcza w leśnym gąszczu same w sobie są godne uwagi, jak praca podczas wycinania drzew, opisana nie gorzej niż u Stachury, albo  wymknięcie się największemu kataklizmowi w dziejach leśnictwa polskiego w Borach Tucholskich w ...

Przeczytaj recenzję

Książka tygodnia

W naszym namiocie cuchnie

Kącik Bereniki

Smoczęta kontratakują

Smoczęta kontratakują

Kolejne trzy tomy autorstwa Tui T. Sutherland („Ukryte Królestwo”, „Mroczny Sekret” i „Najjaśniejsza Noc”) doprowadzają cykl Skrzydła Ognia do prowizorycznego finału. Cykl w oryginale ma dalsze części, które pewnie ukażą się po polsku.


czytaj dalej
 


Druciarz Galaktyki

Tokarczuk i Wolszczan

Nobel literacki dla Olgi Tokarczuk oznacza wielką radość dla całej Polski, bez względu na to, co myślimy o samej nagrodzie w tej dziedzinie i okolicznościach jej przyznania w tym roku. Znajomy wydawca zadzwonił, żeby poubolewać: kudy tam Tokarczuk do Sienkiewicza, Reymonta czy choćby Żeromskiego z Gombrowiczem, którzy co prawda Nobla nie dostali, ale byli poważnymi kandydatami. To już nie mieli komu przyznać? – A żebyś wiedział – odrzekłem – nie mieli. Ostatni wielcy – Mrożek, Lem, Różewicz – powymierali i zapanowała plaża. Można by pomyśleć o Erneście Bryllu, ale kto o nim wie w jego niszy.


czytaj dalej
 




Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Stalker Books

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Stalker Books

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Stalker Books

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Stalker Books



 

Fenix Redivivus

Fenix Redivivus

Po prawie 20 latach wraca na rynek magazyn „Fenix”. Wprawdzie nie jako miesięcznik, bo pod nazwą „Fenix – antologia” – lecz wydanie pierwszego numeru rozpoczyna nowy byt legendarnego pisma w nowej formie i z nową redakcją, choć z wieloma starymi nazwiskami na łamach. Kto lubił czytywać Piąte piwo Oramusa, znajdzie je w nowym piśmie.

czytaj dalej
 

Autor o swojej książce

Jacek Inglot o „Polsce 2.0”

Jacek Inglot o „Polsce 2.0”

– Skąd Ci się wziął pomysł na taką powieść jak „Polska 2.0”?

– Pojawił się pod koniec 2012 roku, po wznowieniu przez NCK mojej historii alternatywnej z czasów rzymskich pt. „Quietus”. Chciałem popełnić coś jeszcze w tej konwencji, ale pomyślałem sobie, aby odnieść to do przyszłości, co oznaczało, że muszą powstać dwie wersje opowieści, aby zaistniała między nimi owa alternatywność…


czytaj dalej

Film SF & F

Pracownicy próżni

Pracownicy próżni

W kinie po skończonym seansie jakiś starszy entuzjasta science fiction zerwał się do wyjścia mamrocząc obelgi. Istotnie, nie brak w „Ad astra” scen wątpliwych, a nawet absurdalnych, jak ów kowbojski pościg łazików na Księżycu, połączony ze strzelaniną (każde trafienie w tych warunkach oznacza rozszczelnienie skafandra i pewną śmierć). W okolicach Neptuna Roy McBride (Brad Pitt) osłania się blaszaną tarczą przed meteorytami; wcześniej nie mogąc zadokować porzuca swoją kapsułę, która oddala się dyskretnie w kosmos (a wystarczyłoby przywiązać ją kawałkiem liny). Tym samym astronauta pozbawia się możliwości powrotu na swój statek i skazuje na manewrowanie w polu grawitacyjnym Neptuna samym silnikiem plecowym.


czytaj dalej


Wielki skok ludzkości

Wielki skok ludzkości

Twórcy filmu „Pierwszy człowiek” opowiedzieli o zdobywaniu Księżyca z pozycji astronauty, który jako pierwszy postawił stopę na innym ciele niebieskim. Popełnili przy tym feler: jeśli się kręci film o Hitlerze albo o Stalinie, odgrywający ich aktorzy są podobni do Hitlera czy Stalina. W filmie astronautę Neila Armstronga gra, bardzo dobrze zresztą, Ryan Gosling. Tyle tylko, że z twarzy słabo przypomina dowódcę Apollo 11, natomiast natarczywie kojarzy się z komentatorem sportowym Maciejem Kurzajewskim. Odkrycie tego zabrało mi połowę przyjemności z oglądania filmu.


czytaj dalej