Recenzje

Pierdylion dolarów

Zbiory opowiadań rzadko pojawiają się na rynku, nie cieszą się wzięciem wydawców ani - podobno - czytelników. Z tym większym uznaniem odnotujmy tom bardzo dobrych opowiadań Margaret Atwood, pochodzący z 2014 roku, a więc późnego okresu jej twórczości. Autorka włączyła wtedy drugi bieg, a jej literatura znalazła się na takim poziomie, że według mego rozeznania wszystko co publikuje godne jest uwagi. Pierwsze trzy opowiadania zbioru połączone są ciekawym zabiegiem artystycznym: oto bohaterowie, znający się w młodości, niektórzy nawet blisko, przeżywają albo wspominają historie z tamtego czasu. Uznana autorka fantasy, która na fabułach do gier zarobiła „pierdyliony dolarów”, straciła właśnie męża, ten ...

Przeczytaj recenzję

Dynamika świata

Czarne Łabędzie to nagłe a niespodziewane wydarzenia, które przewracają do góry nogami ludzkie życie i bez mała odmieniają kształt cywilizacji. Czarnym Łabędziem może być więc wybuch wielkiej wojny, przełomowe odkrycie, krach finansowy na giełdzie, zamach terrorystyczny. Z pewnością jest nim także wybuch epidemii koronawirusa, o którym w książce Nassima Taleba nie przeczytamy, jako że została wydana wcześniej. Kto by się spodziewał, że autor bezbłędnie rozpracuje zjawisko Czarnych Łabędzi i poda wynik na tacy, ten się rozczaruje. Czarne Łabędzie właśnie temu zawdzięczają nazwę, że są nieprzewidywalne a priori,  dopiero po skutkach dowiadujemy się, że zaszły. Podobnie ktoś przyzwyczajony do populacji białych łabędzi ...

Przeczytaj recenzję

Umysł kamienia

Okazuje się, że oprócz popularyzatorów nauki istnieje na Zachodzie kategoria pisarzy naukowych, którzy robią to samo co tamci, tylko lepiej. Ktoś taki nie tylko zna się na kwestiach, o których pisze, ale samodzielnie docieka, jaka jest prawda np. o teorii strun, odwiedza prominentnych naukowców, zadaje im wnikliwe pytania itp. Owoc tych zabiegów przedstawia w postaci książki takiej jak „Idee, które zmieniły świat”. Jim Holt, Amerykanin, jest właśnie tego rodzaju autorem. „Idee” zaś to zbiór esejów naukowych, książka bez żadnej przesady wybitna. Holt pisze jak natchniony: żywo, ciekawie, kompetentnie, nie obawiając się nawet zanurzenia w trudne i zawiłe zagadnienia matematyczne, jak funkcja ...

Przeczytaj recenzję

Lustro podane sobie

12 Adamów, 13 Ew, koszt jednej sztuki 86 tys. funtów. Ewy poszły szybciej, jakiś szejk kupił od razu dwie. Adam, który przypadł naszemu bohaterowi, waży 77 kg, żywotność 20 lat, instrukcja obsługi 470 stron, ładowanie prądem 13 A przez 16 godzin. „Wyglądał na Turka albo Greka”. Ostatnie powieści Iana McEwana, pisarza niegdyś posądzanego o epatowanie brzydotą, nawiązują bez osłonek do science fiction. Nie należą stricte do tego gatunku, ale są przykładem sięgania po rekwizyty z magazynu SF, aby wzbogacać nimi prozę głównego nurtu. Nie ma żadnego uzasadnienia, aby właśnie teraz zająć się np. robotyką, tylekroć opiewaną przez fantastów z Asimovem na ...

Przeczytaj recenzję

Syndrom Gombrowicza

Właściwie nie wiadomo, czym jest książka Szymona Hołowni „Boskie zwierzęta”: esejem kulturowym, rozbudowanym felietonem, przeglądem lektur autora, gloryfikacją świata zwierzęcego czy agitką przeciwko zgubnemu nawykowi jedzenia mięsa. Pewnie wszystkim po trochu. Hołownia uważa, że wyszedł mu „płomienny (chyba) manifest chrześcijanina, który ma dość maszyny idącej dziś przez Ziemię i robiącej z niej piekło dla najsłabszych (…) dość robienia z Boga służącego ludzkich apetytów”. Nadto uznaje zwierzęta za święte, widzi je w raju zanim my się tam dostaniemy, jest pewien, że mają dusze i swoje życie umysłowe, a także zaleca, aby człowiek wziął świat zwierzęcy pod kuratelę zamiast go maltretować, jak ...

Przeczytaj recenzję

Harry Potter w kosmosie

Trwoga mnie ogarnia na widok lektur mojej nastoletniej latorośli: ani jednej książki „o czymś”, przeważnie różne multiplikacje fantasy. Może literatury o czymś dla młodzieży nie ma? Ale jest: oto trylogia o George’u, napisana przez guru kosmologów Stephena Hawkinga i jego córkę Lucy, dziennikarkę i pisarkę. Książki ukazywały się w roku 2007, 2009 i 2011, na polski były przetłumaczone z Jerzym w tytule. Wydaje się, że powrót do George’a w nowym tłumaczeniu wyszedł cyklowi na dobre, gdyż spolszczony na siłę bohater, znalazłszy się w centrum nieziemskich zjawisk budziłby czasem niezamierzone efekty komiczne. Stephen Hawking w czasie powstawania trylogii znalazł się już u ...

Przeczytaj recenzję

Ogrodnik kosmosu

W krótkiej powieści „Starość aksolotla” udało się Jackowi Dukajowi spełnić trzy niemożliwości. Po pierwsze przenieść osobowość człowieka poza jego organizm, używając aparatury komputerowej. Taki zabieg zdążył się już stać się świętym Graalem informatyków, speców od sztucznej inteligencji i pisarzy science fiction, ale nic nie wskazuje, byśmy dziś byli bliżej zrealizowania tego cudu niż np. pitekantrop. U Dukaja służy do tego „ficzer” do gier InSoul 3, co czyni rzecz dodatkowo nieprawdopodobną. Najpierw dlatego, że takie przeniesienie to rzecz nieprosta, wymagająca długich przygotowań, badań i naprawdę potężnej aparatury. W „Starości aksolotla” wszystko odbywa się na łapu capu, chałupniczo, bo nie ma chwili ...

Przeczytaj recenzję

Książka tygodnia

Parasol dla zbrodniarza

Dziennik czasu zarazy

Dzień 183, piątek 3 września 2020

Dzień 183,  piątek 3 września 2020

COVID 19 przechodzi w stadium zagrożenia permanentnego: jużeśmy do niego przywykli. A było jakieś inne wyjście? Przed końcem wakacji pojawiło się napięcie związane z wysyłaniem dzieci do szkoły. Obawy były takie: w tumulcie, jaki panuje w szkołach, wirus może skakać po dzieciach jak chce, te zaś przyniosą go w darze rodzicom i poziom zakażeń od razu wzrośnie. Nic takiego na razie nie nastąpiło. W środku miesiąca poziom zakażeń bił rekordy: nawet 900 i więcej dziennie, maluczko a pękłaby magiczna granica tysiąca.


czytaj dalej
 


Druciarz Galaktyki

Tokarczuk i Wolszczan

Tokarczuk i Wolszczan

Nobel literacki dla Olgi Tokarczuk oznacza wielką radość dla całej Polski, bez względu na to, co myślimy o samej nagrodzie w tej dziedzinie i okolicznościach jej przyznania w tym roku. Znajomy wydawca zadzwonił, żeby poubolewać: kudy tam Tokarczuk do Sienkiewicza, Reymonta czy choćby Żeromskiego z Gombrowiczem, którzy co prawda Nobla nie dostali, ale byli poważnymi kandydatami. To już nie mieli komu przyznać? – A żebyś wiedział – odrzekłem – nie mieli. Ostatni wielcy – Mrożek, Lem, Różewicz – powymierali i zapanowała plaża. Można by pomyśleć o Erneście Bryllu, ale kto o nim wie w jego niszy.


czytaj dalej
 




Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Stalker Books

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Stalker Books

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Stalker Books

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Stalker Books



 

SFinks w nowej odsłonie

SFinks w nowej odsłonie

Od 26 lat Wojtek Sedeńko wydaje własne pismo SF, czyli „SFinksa”. Różne były jego koleje: raz bardziej przypominał fanzin, innym razem przebywał w kioskach jako pełnowymiarowe czasopismo w nakładzie 20 tys. egzemplarzy. Lubię „SFinksa” nie dlatego, że pisuję tam felietony, ale dlatego, że zawsze mogłem tam przeczytać ciekawy kawałek czy wywiad, podane bez tego zadęcia, które cechuje inny tzw. czołowy tytuł na rynku. Dużą atrakcją były dla mnie kolumny poświęcone książkom, które się szykują; dzięki temu wiedziałem, na co się nastawiać i kiedy.

czytaj dalej
 

Autor o swojej książce

Jacek Inglot o „Polsce 2.0”

Jacek Inglot o „Polsce 2.0”

– Skąd Ci się wziął pomysł na taką powieść jak „Polska 2.0”?

– Pojawił się pod koniec 2012 roku, po wznowieniu przez NCK mojej historii alternatywnej z czasów rzymskich pt. „Quietus”. Chciałem popełnić coś jeszcze w tej konwencji, ale pomyślałem sobie, aby odnieść to do przyszłości, co oznaczało, że muszą powstać dwie wersje opowieści, aby zaistniała między nimi owa alternatywność…


czytaj dalej

Film SF & F

I ty zostaniesz astronautą

I ty zostaniesz astronautą

Stanisław Lem zapytany dlaczego w jego powieściach nie ma astronautek, zdziwił się bardzo i odrzekł: jakże to, gdzie kobiety, tam i dzieci, misie Uszatki, beciki itp. Pieluchy powiewające na sznurach przy zmianie ciągu odebrałyby misjom do gwiazd ostatnią powagę. Astronauta ma być kimś w rodzaju mnicha, jego oddanie nauce i kosmosowi powinno być zupełne.


czytaj dalej


Pracownicy próżni

Pracownicy próżni

W kinie po skończonym seansie jakiś starszy entuzjasta science fiction zerwał się do wyjścia mamrocząc obelgi. Istotnie, nie brak w „Ad astra” scen wątpliwych, a nawet absurdalnych, jak ów kowbojski pościg łazików na Księżycu, połączony ze strzelaniną (każde trafienie w tych warunkach oznacza rozszczelnienie skafandra i pewną śmierć). W okolicach Neptuna Roy McBride (Brad Pitt) osłania się blaszaną tarczą przed meteorytami; wcześniej nie mogąc zadokować porzuca swoją kapsułę, która oddala się dyskretnie w kosmos (a wystarczyłoby przywiązać ją kawałkiem liny). Tym samym astronauta pozbawia się możliwości powrotu na swój statek i skazuje na manewrowanie w polu grawitacyjnym Neptuna samym silnikiem plecowym.


czytaj dalej