Recenzje

Umysł kamienia

Okazuje się, że oprócz popularyzatorów nauki istnieje na Zachodzie kategoria pisarzy naukowych, którzy robią to samo co tamci, tylko lepiej. Ktoś taki nie tylko zna się na kwestiach, o których pisze, ale samodzielnie docieka, jaka jest prawda np. o teorii strun, odwiedza prominentnych naukowców, zadaje im wnikliwe pytania itp. Owoc tych zabiegów przedstawia w postaci książki takiej jak „Idee, które zmieniły świat”. Jim Holt, Amerykanin, jest właśnie tego rodzaju autorem. „Idee” zaś to zbiór esejów naukowych, książka bez żadnej przesady wybitna. Holt pisze jak natchniony: żywo, ciekawie, kompetentnie, nie obawiając się nawet zanurzenia w trudne i zawiłe zagadnienia matematyczne, jak funkcja ...

Przeczytaj recenzję

Lustro podane sobie

12 Adamów, 13 Ew, koszt jednej sztuki 86 tys. funtów. Ewy poszły szybciej, jakiś szejk kupił od razu dwie. Adam, który przypadł naszemu bohaterowi, waży 77 kg, żywotność 20 lat, instrukcja obsługi 470 stron, ładowanie prądem 13 A przez 16 godzin. „Wyglądał na Turka albo Greka”. Ostatnie powieści Iana McEwana, pisarza niegdyś posądzanego o epatowanie brzydotą, nawiązują bez osłonek do science fiction. Nie należą stricte do tego gatunku, ale są przykładem sięgania po rekwizyty z magazynu SF, aby wzbogacać nimi prozę głównego nurtu. Nie ma żadnego uzasadnienia, aby właśnie teraz zająć się np. robotyką, tylekroć opiewaną przez fantastów z Asimovem na ...

Przeczytaj recenzję

Syndrom Gombrowicza

Właściwie nie wiadomo, czym jest książka Szymona Hołowni „Boskie zwierzęta”: esejem kulturowym, rozbudowanym felietonem, przeglądem lektur autora, gloryfikacją świata zwierzęcego czy agitką przeciwko zgubnemu nawykowi jedzenia mięsa. Pewnie wszystkim po trochu. Hołownia uważa, że wyszedł mu „płomienny (chyba) manifest chrześcijanina, który ma dość maszyny idącej dziś przez Ziemię i robiącej z niej piekło dla najsłabszych (…) dość robienia z Boga służącego ludzkich apetytów”. Nadto uznaje zwierzęta za święte, widzi je w raju zanim my się tam dostaniemy, jest pewien, że mają dusze i swoje życie umysłowe, a także zaleca, aby człowiek wziął świat zwierzęcy pod kuratelę zamiast go maltretować, jak ...

Przeczytaj recenzję

Harry Potter w kosmosie

Trwoga mnie ogarnia na widok lektur mojej nastoletniej latorośli: ani jednej książki „o czymś”, przeważnie różne multiplikacje fantasy. Może literatury o czymś dla młodzieży nie ma? Ale jest: oto trylogia o George’u, napisana przez guru kosmologów Stephena Hawkinga i jego córkę Lucy, dziennikarkę i pisarkę. Książki ukazywały się w roku 2007, 2009 i 2011, na polski były przetłumaczone z Jerzym w tytule. Wydaje się, że powrót do George’a w nowym tłumaczeniu wyszedł cyklowi na dobre, gdyż spolszczony na siłę bohater, znalazłszy się w centrum nieziemskich zjawisk budziłby czasem niezamierzone efekty komiczne. Stephen Hawking w czasie powstawania trylogii znalazł się już u ...

Przeczytaj recenzję

Ucieczka od Stalina

W 2010 roku słynny reżyser Peter Weir nakręcił film „Niepokonani”, pokazujący ucieczkę grupy więźniów ze stalinowskiego łagru. Szli – aż doszli – z Syberii przez pustynię Gobi do Indii. Dziś w świetle dokumentów uznaje się, że książka, która dała początek filmowi, to fikcja literacka. Nie są natomiast fikcją „Płytkie groby na Syberii”, wspomnienia spisane pod koniec lat 80. XX wieku przez 70-letniego wówczas Michała Krupę, Polaka z Wielkiej Brytanii. Krupa walczył w kampanii wrześniowej, potem poszukując rodziców przekroczył świeżo wytyczoną granicę niemiecko-sowiecką. Złapany przez sowiecki patrol, okrzyknięty szpiegiem niemieckim, skierowany do Łubianki, wylądował w końcu na dalekiej Północy, w łagrze nad ...

Przeczytaj recenzję

Ogrodnik kosmosu

W krótkiej powieści „Starość aksolotla” udało się Jackowi Dukajowi spełnić trzy niemożliwości. Po pierwsze przenieść osobowość człowieka poza jego organizm, używając aparatury komputerowej. Taki zabieg zdążył się już stać się świętym Graalem informatyków, speców od sztucznej inteligencji i pisarzy science fiction, ale nic nie wskazuje, byśmy dziś byli bliżej zrealizowania tego cudu niż np. pitekantrop. U Dukaja służy do tego „ficzer” do gier InSoul 3, co czyni rzecz dodatkowo nieprawdopodobną. Najpierw dlatego, że takie przeniesienie to rzecz nieprosta, wymagająca długich przygotowań, badań i naprawdę potężnej aparatury. W „Starości aksolotla” wszystko odbywa się na łapu capu, chałupniczo, bo nie ma chwili ...

Przeczytaj recenzję

Spis inwentarza

Bohdan Dyakowski był przed II wojną światową czołowym polskim przyrodnikiem, współzałożycielem Ligi Ochrony Przyrody. Jego prace cieszyły się uznaniem; podobno sam Miłosz zabrał z domu książkę Dyakowskiego jako jedną z cenniejszych rzeczy, gdy opuszczał Wilno. Pisałem na tych łamach o świetnej monografii „Las i jego mieszkańcy”; czas na monumentalne dzieło „Z naszej przyrody”, wydane po raz pierwszy w 1903 roku. Autor przedstawił w nim zwierzęta i rośliny, spotykane w Polsce na przełomie XIX i XX wieku, od pospolitych do rzadszych. Podzielił je na sześć działów: dom i podwórze, ogród, pole, łąkę, las i wodę. W każdym z tych miejsc dokonywał obserwacji ...

Przeczytaj recenzję

Książka tygodnia

Pogromca marności

Dziennik czasu zarazy

Dzień 154, środa 5 sierpnia 2020

Dzień 154,  środa 5 sierpnia 2020

Nie chciało mi się przez ponad pisać miesiąc wciąż o tym samym – ale nic się nie zmienia. Przez jakiś czas nowych zakażeń w Polsce nie przybywało, ustalił się poziom rzędu trzech setek dziennie. Raptem skoczyło to dwukrotnie, na poziom 600 i teraz prawie co dzień mamy nowe rekordy; wczoraj było to 680 zakażeń. Ludzie znudzili się wirusem, przestali się go bać, wylegują się w ciasnocie na plażach, upijają się po weselach, chodzą bez masek albo tylko pozorują ich noszenie, trzymając nochale na wierzchu – a wirusowi w to graj. Jakiś profesor oświadczył, że zakażeń może być nawet 10 razy więcej, tylko o nich nie wiemy i większość zainfekowanych przechodzi chorobę bezobjawowo. Jeśli ktoś liczył, że epidemia sama wygaśnie, to się rozczarował, bo jesteśmy od tego dalej niż w marcu.


czytaj dalej
 


Druciarz Galaktyki

Tokarczuk i Wolszczan

Tokarczuk i Wolszczan

Nobel literacki dla Olgi Tokarczuk oznacza wielką radość dla całej Polski, bez względu na to, co myślimy o samej nagrodzie w tej dziedzinie i okolicznościach jej przyznania w tym roku. Znajomy wydawca zadzwonił, żeby poubolewać: kudy tam Tokarczuk do Sienkiewicza, Reymonta czy choćby Żeromskiego z Gombrowiczem, którzy co prawda Nobla nie dostali, ale byli poważnymi kandydatami. To już nie mieli komu przyznać? – A żebyś wiedział – odrzekłem – nie mieli. Ostatni wielcy – Mrożek, Lem, Różewicz – powymierali i zapanowała plaża. Można by pomyśleć o Erneście Bryllu, ale kto o nim wie w jego niszy.


czytaj dalej
 




Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Stalker Books

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Stalker Books

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Stalker Books

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Stalker Books



 

Fenix Redivivus

Fenix Redivivus

Po prawie 20 latach wraca na rynek magazyn „Fenix”. Wprawdzie nie jako miesięcznik, bo pod nazwą „Fenix – antologia” – lecz wydanie pierwszego numeru rozpoczyna nowy byt legendarnego pisma w nowej formie i z nową redakcją, choć z wieloma starymi nazwiskami na łamach. Kto lubił czytywać Piąte piwo Oramusa, znajdzie je w nowym piśmie.

czytaj dalej
 

Autor o swojej książce

Jacek Inglot o „Polsce 2.0”

Jacek Inglot o „Polsce 2.0”

– Skąd Ci się wziął pomysł na taką powieść jak „Polska 2.0”?

– Pojawił się pod koniec 2012 roku, po wznowieniu przez NCK mojej historii alternatywnej z czasów rzymskich pt. „Quietus”. Chciałem popełnić coś jeszcze w tej konwencji, ale pomyślałem sobie, aby odnieść to do przyszłości, co oznaczało, że muszą powstać dwie wersje opowieści, aby zaistniała między nimi owa alternatywność…


czytaj dalej

Film SF & F

I ty zostaniesz astronautą

I ty zostaniesz astronautą

Stanisław Lem zapytany dlaczego w jego powieściach nie ma astronautek, zdziwił się bardzo i odrzekł: jakże to, gdzie kobiety, tam i dzieci, misie Uszatki, beciki itp. Pieluchy powiewające na sznurach przy zmianie ciągu odebrałyby misjom do gwiazd ostatnią powagę. Astronauta ma być kimś w rodzaju mnicha, jego oddanie nauce i kosmosowi powinno być zupełne.


czytaj dalej


Pracownicy próżni

Pracownicy próżni

W kinie po skończonym seansie jakiś starszy entuzjasta science fiction zerwał się do wyjścia mamrocząc obelgi. Istotnie, nie brak w „Ad astra” scen wątpliwych, a nawet absurdalnych, jak ów kowbojski pościg łazików na Księżycu, połączony ze strzelaniną (każde trafienie w tych warunkach oznacza rozszczelnienie skafandra i pewną śmierć). W okolicach Neptuna Roy McBride (Brad Pitt) osłania się blaszaną tarczą przed meteorytami; wcześniej nie mogąc zadokować porzuca swoją kapsułę, która oddala się dyskretnie w kosmos (a wystarczyłoby przywiązać ją kawałkiem liny). Tym samym astronauta pozbawia się możliwości powrotu na swój statek i skazuje na manewrowanie w polu grawitacyjnym Neptuna samym silnikiem plecowym.


czytaj dalej