Budujemy nowy dom



Tytuł
Dół
 
Autor
Andriej Płatonow

Tłumaczenie
Adam Pomorski

Wydawca
Czarne 2017

Cena wydawnictwa
39,90 zł
Budujemy nowy dom
 

Andriej Płatonow zajmuje w rosyjskiej literaturze XX wieku miejsce szczególne. Jak wielu innych buntował się przeciw komunizmowi i obśmiewał jego absurdy, ale czytając krótką powieść „Dół” odniosłem wrażenie, że czynił to z rzadko spotykaną intensywnością. Od reszty literackiego pospólstwa tamtych czasów odróżniał go też język, do tego stopnia zdziwaczały, że nie wiadomo, czy to swoistość stylu autora, czy też język ów wszedł w zakres oddziaływania spotworniałej rzeczywistości.

Na przełomie lat 20. i 30. XX wieku Płatonow napisał „antyutopię”, jak chce Adam Pomorski, tłumacz dzieła. Zarazem utrzymuje, że zapis pod tekstem „grudzień 1929 – kwiecień 1930” to nie daty powstania utworu, lecz okres, do którego dzieło się odnosi. Okres ten  – w granicach wyznaczanych przez przemówienia i artykuły Stalina oraz obrady i rezolucje plenarnych konwentykli partyjnych – to inferno ludobójczej „kolektywizacji” i „rozkułaczania” wsi sowieckiej. Pod względem gatunkowym wygląda to z początku raczej na produkcyjniak – oto gromada obdartusów kopie wielgachny dół na fundamenty domu dla przyszłej ludzkości. Atoli robota, wykonywana byle jak prymitywnymi sposobami i narzędziami – rozłazi się, wśród ideologicznej nowomowy i bełkotliwych pokrzykiwań skrzeczy sowiecka rzeczywistość, zaś ludzie są jak automaty – bezmyślni i bezwolni. Nie zdradzę puenty powieści, gdy powiem, że żaden dom nie powstanie, kopanie zakończy się na samym dole, który wygląda jak wielki zbiorowy grób zaangażowanych przy nim łagierników.

Antyutopii Płatonow nie pisał na pewno, jeżeli już, to dystopię, a może nawet alegorię komunizmu, systemu wyniszczającego wszystko, co zostanie nim zainfekowane. Jest to powieść o daremności poczynań, gdy ludzie, którym odebrano sens dotychczasowej egzystencji i nie dano nowego, czezną wśród absurdów narzuconego odgórnie porządku. Miałem podczas lektury silne wrażenie teatralizacji tego, co pokazuje Płatonow, w szczególności zaś bohaterów. Nikt tu się nie buntuje, każdy przyjmuje co zgotował los, nawet kułacy, dla dobra ustroju wysłani na tratwie z nurtem rzeki w dal. Nikt nie ma żadnych aspiracji: żeby coś ukraść, najeść się do syta, zbarłożyć kołchoźnicę. Wszyscy zaakceptowali swe role, odgrywają je niestarannie i bez zrozumienia. Świat ten przeznaczony jest do zagłady, ludzie wyrzekli się atrybutów istot rozumnych, żyją z dnia na dzień chyba tylko przyzwyczajenia. Tylko idiotyczna robota od rana do wieczora i zwalenie się pokotem na noc – nic dziwnego, że takim postawieniem sprawy Płatonow nie budził entuzjazmu władzy sowieckiej dla swej twórczości. Próbował poprawiać ją Gorki, aby nadawała się do czytania w komunizmie, ale daremnie.

Stylistyka Płatonowa to kwestia osobna: jakby język został dotknięty trądem, który nie tylko wykoślawia wszystko, co ludzie mówią do siebie, ale wdarł się też do języka narratora. Czasami jednak w wykonaniu Płatonowa daje to zaskakujące efekty stylistyczne, odświeżające martwy opis  zrujnowanego świata. Czytelnik ma jednak trudności ze zorientowaniem się, czy był to efekt zamierzony przez autora, czy skutek słabego opanowania warsztatu literackiego.

Makabryczne wizje malowane przez Płatonowa kojarzą mi się surrealistycznie. Ów dół do środka Ziemi, obdarci ludzie pokrzykujący o zwiększaniu wydajności pracy, zamordowane przez kułaków owce, muchy w zimie – wszystko to pięknie by wyglądało na obrazach. Inna interpretacja: to piekło, jedna z jego wersji. Ale niewykluczone, że Płatonow po prostu tworzył powieść realistyczną i o żadnych wieloznacznościach ani myślał.

Nie napisano w XX wieku piękniejszej, straszniejszej i mądrzejszej książki o totalitaryzmie i utopii. Nie napisano niczego, co dorównywałoby siłą wyrazu ani grozą „Dołowi” Andrieja Płatonowa. Apokalipsa dzieje się tu na wszystkich poziomach. Na poziomie obrazu, filozofii, języka. (…) Zaczęte zdania u swojego końca nabierają antysensów i popełniają samobójstwo. Obrazy i zdarzenia już u swych początków skazane są na zagładę. „Dół” dzieje się w antyświecie, w antyrzeczywistości, która była jak najbardziej rzeczywista, powiada w przedmowie Andrzej Stasiuk. Nawet jeśli jest to opinia przesadzona, na liście dzieł opiewających ciemne ścieżki ludzkości Płatonow i jego „Dół” zajmują poczesne miejsce.

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris