Smoki mojego życia

Marie Brennan:  Historia naturalna smoków. Pamiętnik lady Trent

Smoki mojego życia

Można się zdrowo pomylić, sięgając po tę książkę, jak pomyliłem się ja. Tytuł zapowiada encyklopedię albo ilustrowane dzieło teoretyczne o rodzajach smoków – tymczasem mamy do czynienia z niezłą powieścią do czytania, znośną nawet dla kogoś, kto nie lubi scenerii fantasy.

Tesla i Rycerze Nauki

Marcin Kozioł:  Skrzynia Władcy Piorunów

Tesla i Rycerze Nauki

„Skrzynia Władcy Piorunów” to powieść dla młodzieży, lektura uzupełniająca dla klas 4-6. Pomyślana jak wiele powieści tego typu, na zasadzie tajemnicy kryminalnej, którą muszą rozwikłać małoletni detektywi Tom i Julia, wspomagani przez psa Biszkopta. Ale tajemnica w równej mierze dotyczy legendarnego serbskiego wynalazcy Nikoli Tesli.

Folwark zwierząt

E. B. White:  Pajęczyna Charlotty

Folwark zwierząt

„Prawie 60 milionów sprzedanych egzemplarzy”, woła wydawca z okładki. Tamże informacja, że w 2000 roku „Publishers Weekly” ogłosił „Pajęczynę Charlotty” najlepszą powieścią dla dzieci wszech czasów.

Skąd pochodzi keczup?

Christian Dreller:  Czy słonie boją się myszy? Historyjki dla ciekawskich dzieci

Skąd pochodzi keczup?

Grupka autorów niemieckojęzycznych natrafiła na żyłę złota, pisząc książeczki dla dzieci o różnych rzeczach. Ta jest trzecia z kolei…

Stare Królestwo

Garth Nix:  Lirael. Córka Clayrów; Abhorsen

Stare Królestwo

Wśród mrowia propozycji książkowych nawet wydawcy nie jest łatwo znaleźć wartościowy kąsek. Tym większe uznanie należy się temu, kto w śmietniku, jakim jest współczesna produkcja fantasy, znalazł trylogię Gartha Nixa, Australijczyka, który zdołał napisać coś odstającego od standardu i sztampy gatunkowej. Przedstawiałem już tu „Sabriel”, tom otwierający cykl o Starym Królestwie, wskazując na podobieństwa jego elementów do wzorcowej pracy J.K. Rowling o Harrym Potterze. Na szczęście w kolejnych dwóch tomach Nix od tego zauroczenia odszedł i podążył własną drogą. Niemniej i tu bohaterka – jak Potter – dorasta do zadania, mając się zmierzyć w finale ze złem wcielonym, dybiącym na świat i ludzi. Zostało to rozpisane na dwa tomy: „Lirael” (to jej imię) i „Abhorsen” (to nazwisko, a zarazem nazwa profesji magicznej, polegającej na wyprawianiu Zmarłych z powrotem w zaświaty). Sabriel z pierwszego tomu jest już królową i odchodzi w politykę; uwaga Nixa przenosi się natomiast na bliźniaczy klan Clayrów, którego domeną jest zaglądanie w przyszłość. W klanie dorasta brzydkie kaczątko, sfrustrowana nastolatka, która długo nie może uzyskać typowych dla Clayrów zdolności prekognicyjnych, jest bowiem kim innym. Inne są jej zdolności i inne wynikają z nich powinności. Takie są prawa cyklu, że jedni bohaterowie odchodzą w cień, a na ich miejsce pojawiają się inni. Chyba też dążenie wzwyż, szukanie przez bohatera dróg awansu we własnej dziedzinie jest dla czytelnika atrakcyjniejsze od zabiegów zachowawczych, mających na celu obronę pozycji i osiągniętego statusu. Tom drugi w dużej mierze służy prezentacji nowej bohaterki Lirael, nastolatki z kompleksami, rozmyślającej nawet o samobójstwie. Lecz rychło się okazuje, że jest ona Abhorsenem, córką nekromanty z pierwszego tomu i siostrą Sabriel, więc jej przeznaczeniem są zmagania...
Magią i dzwonkiem

Garth Nix:  Sabriel

Magią i dzwonkiem

Na wieść o sukcesie finansowym cyklu o Harrym Potterze mrowie autorów fantasy zakasało rękawy, pragnąc dorównać osiągnięciu J. K. Rowling. Większość pewnie spłodziła – i jeszcze spłodzi – utwory epigońskie, będące jeno czczym powtarzaniem cudzych motywów i rozwiązań fabularnych; próby skonstruowania czegoś autonomicznego należą tu do rzadkości. Gdy już jednak uda się na nie natrafić, trud lektury zostanie sowicie wynagrodzony. Jednym z przypadków udanej inspiracji jest powieść „Sabriel” , pierwszy tom cyklu bliżej u nas nieznanego australijskiego autora Gartha Nixa, który wprawdzie przyjął założenia wyjściowe niemal identyczne jak pani Rowling, ale fabule i scenografii zdołał nadać własny indywidualny rys. Zamiast więc szkolonego magicznie chłopca mamy tytułową dziewczynę parającą się raczej groźnym typem czarów, bo nekromancją. Uczy się ona w Wyverley College, czyli jakby pensji dla panien „z wyższych sfer”, ale z dnia na dzień musi porzucić doniosłe zadania edukacyjne, bo jej ojciec właśnie wpadł w pułapkę po stronie Śmierci i trzeba go ratować. Równie złe i przewrotne jak Voldemort indywiduum z piekła rodem psuje pozytywną aurę tej krainy, rozsiewa z upodobaniem zło i ład zamienia w chaos. Finałowa rozgrywka z jego udziałem ma miejsce właśnie w murach Wyverley, bladego odpowiednika Hogwartu. Po okładce można by odnieść mylne wrażenie, że jest to powieść z elementami satanistycznymi: tytuł „Sabriel” kojarzy się wszak z anielskim bądź szatańskim imieniem – a diabeł to upadły anioł. Na kupionych od zachodniego wydawcy grafilach roi się od podejrzanych ideogramów, choć nie są to na szczęście przyzywające szatana pentagramy, tylko przekreślone kwadraty, trójkąty i koła. Znaki te, mające się kojarzyć z magią „nekro”, należą do tzw. Kodeksu, który jest podstawą magiczną funkcjonowania tej krainy i wywiera działanie...
Strona 1 z 3123