Folwark zwierząt

E. B. White:  Pajęczyna Charlotty

Folwark zwierząt

„Prawie 60 milionów sprzedanych egzemplarzy”, woła wydawca z okładki. Tamże informacja, że w 2000 roku „Publishers Weekly” ogłosił „Pajęczynę Charlotty” najlepszą powieścią dla dzieci wszech czasów.

Skąd pochodzi keczup?

Christian Dreller:  Czy słonie boją się myszy? Historyjki dla ciekawskich dzieci

Skąd pochodzi keczup?

Grupka autorów niemieckojęzycznych natrafiła na żyłę złota, pisząc książeczki dla dzieci o różnych rzeczach. Ta jest trzecia z kolei…

Stare Królestwo

Garth Nix:  Lirael. Córka Clayrów; Abhorsen

Stare Królestwo

Wśród mrowia propozycji książkowych nawet wydawcy nie jest łatwo znaleźć wartościowy kąsek. Tym większe uznanie należy się temu, kto w śmietniku, jakim jest współczesna produkcja fantasy, znalazł trylogię Gartha Nixa, Australijczyka, który zdołał napisać coś odstającego od standardu i sztampy gatunkowej. Przedstawiałem już tu „Sabriel”, tom otwierający cykl o Starym Królestwie, wskazując na podobieństwa jego elementów do wzorcowej pracy J.K. Rowling o Harrym Potterze. Na szczęście w kolejnych dwóch tomach Nix od tego zauroczenia odszedł i podążył własną drogą. Niemniej i tu bohaterka – jak Potter – dorasta do zadania, mając się zmierzyć w finale ze złem wcielonym, dybiącym na świat i ludzi. Zostało to rozpisane na dwa tomy: „Lirael” (to jej imię) i „Abhorsen” (to nazwisko, a zarazem nazwa profesji magicznej, polegającej na wyprawianiu Zmarłych z powrotem w zaświaty). Sabriel z pierwszego tomu jest już królową i odchodzi w politykę; uwaga Nixa przenosi się natomiast na bliźniaczy klan Clayrów, którego domeną jest zaglądanie w przyszłość. W klanie dorasta brzydkie kaczątko, sfrustrowana nastolatka, która długo nie może uzyskać typowych dla Clayrów zdolności prekognicyjnych, jest bowiem kim innym. Inne są jej zdolności i inne wynikają z nich powinności. Takie są prawa cyklu, że jedni bohaterowie odchodzą w cień, a na ich miejsce pojawiają się inni. Chyba też dążenie wzwyż, szukanie przez bohatera dróg awansu we własnej dziedzinie jest dla czytelnika atrakcyjniejsze od zabiegów zachowawczych, mających na celu obronę pozycji i osiągniętego statusu. Tom drugi w dużej mierze służy prezentacji nowej bohaterki Lirael, nastolatki z kompleksami, rozmyślającej nawet o samobójstwie. Lecz rychło się okazuje, że jest ona Abhorsenem, córką nekromanty z pierwszego tomu i siostrą Sabriel, więc jej przeznaczeniem są zmagania...
Magią i dzwonkiem

Garth Nix:  Sabriel

Magią i dzwonkiem

Na wieść o sukcesie finansowym cyklu o Harrym Potterze mrowie autorów fantasy zakasało rękawy, pragnąc dorównać osiągnięciu J. K. Rowling. Większość pewnie spłodziła – i jeszcze spłodzi – utwory epigońskie, będące jeno czczym powtarzaniem cudzych motywów i rozwiązań fabularnych; próby skonstruowania czegoś autonomicznego należą tu do rzadkości. Gdy już jednak uda się na nie natrafić, trud lektury zostanie sowicie wynagrodzony. Jednym z przypadków udanej inspiracji jest powieść „Sabriel” , pierwszy tom cyklu bliżej u nas nieznanego australijskiego autora Gartha Nixa, który wprawdzie przyjął założenia wyjściowe niemal identyczne jak pani Rowling, ale fabule i scenografii zdołał nadać własny indywidualny rys. Zamiast więc szkolonego magicznie chłopca mamy tytułową dziewczynę parającą się raczej groźnym typem czarów, bo nekromancją. Uczy się ona w Wyverley College, czyli jakby pensji dla panien „z wyższych sfer”, ale z dnia na dzień musi porzucić doniosłe zadania edukacyjne, bo jej ojciec właśnie wpadł w pułapkę po stronie Śmierci i trzeba go ratować. Równie złe i przewrotne jak Voldemort indywiduum z piekła rodem psuje pozytywną aurę tej krainy, rozsiewa z upodobaniem zło i ład zamienia w chaos. Finałowa rozgrywka z jego udziałem ma miejsce właśnie w murach Wyverley, bladego odpowiednika Hogwartu. Po okładce można by odnieść mylne wrażenie, że jest to powieść z elementami satanistycznymi: tytuł „Sabriel” kojarzy się wszak z anielskim bądź szatańskim imieniem – a diabeł to upadły anioł. Na kupionych od zachodniego wydawcy grafilach roi się od podejrzanych ideogramów, choć nie są to na szczęście przyzywające szatana pentagramy, tylko przekreślone kwadraty, trójkąty i koła. Znaki te, mające się kojarzyć z magią „nekro”, należą do tzw. Kodeksu, który jest podstawą magiczną funkcjonowania tej krainy i wywiera działanie...
Jak rysować historię

Henryk Jerzy Chmielewski:  Tytus, Tomek i A’tomek jako rycerze Bolesława Krzywoustego

Jak rysować historię

W podstawówce moją ulubioną gazetą był „Świat Młodych”, zawierający różne ciekawostki dla takich młodocianych czytelników. Był tam poczet wielkich wynalazców, kiedyś wydrukowano fragment „Astronautów” Lema, a na przedostatniej stronie gościła regularnie historyjka obrazkowa (dziś komiks) o przygodach Tytusa, Romka i A’tomka. Wtedy to dzieło graficzne wydawało mi się kwintesencją dowcipu i dobrego smaku. Od tamtego czasu jego twórca Henryk Jerzy Chmielewski stał się instytucją, rozbudowując komiksy z trójką bohaterów i wkraczając z nimi nawet w domenę historii. Chłopcy brali więc udział w Powstaniu Warszawskim, w wojnie 1920 roku, odsieczy wiedeńskiej i bitwie pod Grunwaldem, a także szli z pomocą walczącej o niepodległość Ameryce. Obecnie Chmielewski wysłał ich w czasy Bolesława Krzywoustego dla wspomożenia jego wojów zwalczających niemiecką inwazję pod koniec pierwszej dekady XII wieku. Album zawierający ponad 40 plansz na kredzie jest wydawnictwem okazjonalnym dla uczczenia Wrocławia; z tego też powodu gród nad Odrą został w nich należycie wyeksponowany. Chmielewski zaczyna od legendy o narodzeniu Bolka Krzywoustego, mniej więcej w wersji jaką odśpiewała Ewa Demarczyk. Potem Bolko dorósł, a zły cesarz niemiecki Henryk V najechał na Dolny Śląsk. Kampania jednak się nie układa, grody polskie bronią się jak wściekłe, po polskiej stronie walczą oczywiście najdzielniejsi z dzielnych Tytus, Romek i A’tomek. Planszom rysunkowym towarzyszą słowne objaśnienia rysownika, które potwierdzają, że Chmielewski to jednak lepszy grafik niż literat. Komiks wprawdzie przeznaczono dla starszych dzieci, więc w założeniu rysowany był grubą kreską, ale czemu ci Niemcy za każdym razem tacy odrażający? Nawet psy poznają się na ich nikczemności i gryzą ile wlezie. Czemu wojowie polscy wyglądają o wiele dostojniej i szlachetniej? Bo racja jest po ich stronie? Czasem Chmielewski daje próbkę...
Horror sportowy

Adam Bahdaj:  Do przerwy 0:1

Horror sportowy

Czytałem tę książkę w podstawówce, kiedy piłka nożna była w naszej szkole dyscypliną zakazaną. Próbowano nas przekabacić do szczypiorniaka, koszykówki albo biegów, ale my wiedzieliśmy swoje. Po szkole, na przerwach, na wolnych lekcjach piłka kopana królowała na pełnych wrzasku i emocji meczach. Przez długi czas – już jako dorosły – nie mogłem nigdzie znaleźć powieści Bahdaja. Nasza Księgarnia, dawniej czołowy wydawca dla dzieci i młodzieży, w ślepej pogoni za modą przestawił się na książki o wampirach. Na szczęście jej miejsce zajęła łódzka Literatura, gdzie wciąż wydaje się normalne książki dla normalnych dzieci i młodzieży. I tam właśnie znalazłem wznowienia Bahdaja. „Do przerwy 0:1” , książka z roku 1957, korzysta z tych samych bohaterów co późniejsze „Wakacje z duchami”. Paragon, którego rodzice zginęli w powstaniu warszawskim (rzecz dzieje się w stolicy krótko po wojnie), Perełka, którego ojciec pije po stracie żony i rządzący wszystkimi Mandżaro tym razem tworzą na Woli drużynę piłkarską i uczestniczą w turnieju dzikich drużyn. Żeby nie było łatwo, w tej samej dzielnicy działa konkurencyjny Huragan, z którym nasi bohaterowie mierzą się na boisku i poza nim. W powieści występuje wiele postaci ubocznych, jak piłkarz Stefanek, który bierze pod swoje skrzydła drużynę Paragona i Perełki. Są dobrzy sojusznicy w rodzaju fryzjera Sosenki czy montera Łopotka – ten jako były piłkarz znakomicie sprawdza się w roli sędziego. Jest przeidealizowany redaktor „Życia Warszawy” Chudyński, ale też przedstawiciele półświatka, cwaniacy i kombinatorzy. Głównym jednak tematem książki są perypetie Paragona, którego wychowuje uboga ciotka. Nierzadko Paragon budzi się i nie ma z czego zrobić sobie śniadania. Wychodzi na miasto; dzięki kontaktom i operatywności wkrótce jest najedzony i nawet jakieś drobne brzęczą...
Strona 1 z 3123