Dług tlenowy



Tytuł
Grawitacja
Reżyseria
Alfonso Cuarón
Scenariusz
Alfonso Cuarón, Jonas Cuarón
Obsada
Sandra Bullock, George Clooney
Dług tlenowy

Inżynier medyczny dr Ryan Stone, w kosmosie po raz pierwszy, w filmie „Grawitacja” czterokrotnie znajduje się na wyczerpującym bezdechu. Raz, gdy szczątki zestrzelonego przez Rosjan satelity demolują jej macierzysty prom i definitywnie kończy się jej tlen w zbiorniku. Drugi raz, gdy pewna śmierci wyłącza tlen w kabinie Sojuza przytroczonego do opuszczonej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Trzeci, gdy bez aparatu tlenowego na plecach, posługując się gaśnicą jako źródłem odrzutu, przeskakuje do stacji chińskiej, również opuszczonej. Po raz czwarty zaś, gdy moduł załogowy Shenzhou, czyli chińskiej wersji Sojuza, wciąga ją na dno rzeki, skąd ucieka po wyzwoleniu się z ciężkiego skafandra.

Kłopoty pani Stone biorą się stąd, że naprawiając sędziwego Hubble’a na orbicie o wysokości 600 km zostaje w kosmosie jedynie z kolegą, dla odmiany kosmicznym repem, dla którego jest to ostatni lot przed emeryturą. Z niewiadomych powodów rozłączają się, choć mają taką samą prędkość jak Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS), do której dotarli na resztkach paliwa z plecaka Matta Kowalskiego. Nic więc nie zmusza Matta, by dla ratowania damy odpływał bohatersko w kosmiczną czerń. Wcześniej udziela koleżance rady, by wykorzystując Sojuza zacumowanego przy ISS przedostała się do stacji chińskiej i stamtąd wzięła pojazd na Ziemię. Ryan o pilotowaniu Sojuzów nie ma pojęcia (ćwiczyła trochę na symulatorach) i dostanie się przez nią w ten sposób na Ziemię wydaje się wykluczone. A jednak dzielnej pani doktor udaje się pokonać ten ciąg nieprawdopodobieństw – przynajmniej z takim przekonaniem wychodzimy z kina.

Film Alfonso Cuaróna to imponujące widowisko: bezkresna przestrzeń kosmosu z balonem Ziemi w zasięgu wzroku, kosmiczne stacje demolowane kolejno przez odłamki i patroszone przez żar w atmosferze, obce, zabójcze dla człowieka środowisko, gdzie prawa fizyczne demonstrują się w sposób nagi. Kwestie naukowe potraktowane są przyzwoicie – co nie znaczy, że bez zarzutu.

W filmie mówi się, że rozwalenie własnego satelity przez Rosjan („pewnie był szpiegowski”) wywołało reakcję łańcuchową, czyli zdewastowanie kilku następnych obiektów, po czym chmura kawałów i szczątków, krążąca po orbicie półtoragodzinnej, dokumentnie niszczy Explorera. W kosmosie obowiązują jednak pewne procedury; gdy ktoś nosi się z podobnym zamiarem, bada, czy na trasie szczątków nie znajdą się inne satelity lub pojazdy, zwłaszcza z ludźmi. Zawsze w takim wypadku wysyła się przedwczesne ostrzeżenia, aby nikt nie poniósł szkody. Nawet bezceremonialni Rosjanie stosują się do tego, bo kosmos nie zna się na żartach.

Stone dolatuje do stacji chińskiej na silnikach hamowania członu załogowego Sojuza cumującego przy ISS. To wyjątkowo szczęśliwy traf: człon załogowy nie wiruje, a zwrócony jest dokładnie tak, jak należy. W każdym innym wypadku panią Stone poniosłoby nie tam gdzie trzeba. Ale do stacji chińskiej Stone dociera akurat w momencie, gdy ta zaczyna na dobre hamować w atmosferze. Odłączenie Shenzou od reszty stacji następuje gdy wszystko porządnie się pali. Tymczasem zejście z orbity na tego typu pojeździe jest niemożliwe bez współpracy z centrum kontroli lotu, które powiadamia, kiedy statek trafia na korytarz powrotny, jak długo ma hamować i jakim ciągiem. Istotny jest także kąt wchodzenia w atmosferę, bo można odbić się i odlecieć w kosmos albo wejść zbyt stromo i spalić się na żużel. Sojuzy pokazywane w filmie to ulepszona technologia jeszcze z lat 60. ubiegłego wieku, ale chyba nie do tego stopnia, by zdolne były lądować automatycznie.

grawitacja4

Widz odnosi wrażenie, że akcja filmu rozgrywa się w dość bliskiej przyszłości: stacja ISS, krążąca dziś nad naszymi głowami, jest już opuszczona; stacji chińskiej jeszcze nie wystrzelono. Co inżynier medyczny ma do roboty przy sędziwym Hubble’u? Dlaczego astronauta Kowalski polatuje wokół Explorera, marnując paliwo, którego mu potem zabraknie – testuje plecak odrzutowy? Explorer z kolei to fikcyjny prom – widać więc, że scenariusz traktuje fakty z dziedziny historii astronautyki nader dowolnie. Oczywiście łączność z Houston urywa się natychmiast i nie wraca do końca filmu, kiedy Stone w ponętnych szortach i koszulce wychodzi na brzeg.

Tylko – czy wychodzi? Czy istotnie ocalała? Istnieje możliwość innej interpretacji filmu: Stone zginęła, a widz obserwuje rojenia agonalne jej mózgu. Moim zdaniem zaczyna się to w Sojuzie przy ISS, kiedy astronautce wydaje się, że z zewnątrz włazi przez klapę Kowalski, sięga do schowka po wódkę i udziela jej zbawiennej rady. Przy otwarciu klapy nie następuje jednak dekompresja, co znaczy, że cała scena jest złudzeniem Stone. Skąd inąd wiadomo, że pod wpływem niedotlenienia połączonego z wdychaniem dużych ilości tlenków węgla pojawiają się halucynacje , co wykorzystują smakosze erotyczni, podduszając się podczas ekscesów tego typu. Moim zdaniem Stone umiera w kapsule Sojuza z ISS; cała reszta rozgrywa się wewnątrz jej jaźni. W literaturze science fiction kilka dzieł narzuca taką interpretację (choćby „Wyspa” czy „Fabryka bezkresnych snów” Ballarda); współscenarzysta, syn Cuarona, mógłby je znać, jeśli interesuje się tą odmianą literatury.

Takie odczytanie wydaje mi się i bardziej dramatyczne, i mądrzejsze. Amatorka skazująca się tylko na szczęśliwy traf ma w kosmosie zerowe szanse przeżycia. Mimo iż w ostatniej scenie kamera ukazuje ją od dołu jak posąg – człowiek jest wielki, człowiek wszystko pokona – Stone poniosła klęskę. Kosmosu ani grawitacji przechytrzyć się nie da.

 

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris