Dręczące pytania



Tytuł
Skąd się biorą dziury w serze. Historyjki dla ciekawskich dzieci
 
Autor
Petra Maria Schmidt, Christian Dreller

Tłumaczenie
Mirosława Sobolewska

Wydawca
Prószyński i S-ka 2013

Cena wydawnictwa
26
Dręczące pytania
 

„Na ulicy Trybunalskiej / Mieszka sobie Staś Pytalski / Co gdy tylko się obudzi / Pytaniami dręczy ludzi.” Dalej w wierszu Brzechwy następuje wykaz owych pytań, nad którymi i dorosłemu warto się zastanowić („W którym miejscu zaczyna się kula?” „O czym myślałby stół, gdyby myślał?”).

Młodzi ludzie, kiedy tylko staną na nogi i wyuczą się jako tako języka, zaraz używają tych umiejętności na pognębienie rodziców. Nieraz zdarzyło mi się stanąć z otwartą gębą, tak byłem zastrzelony pytaniem albo postawieniem sprawy przez latorośl. Dobrze, że w sukurs oszołomionym rodzicom idą zawodowi autorzy i podtykają odpowiedzi na dziecinne pytania.

Tak zatem z książki „Skąd się biorą dziury w serze” dowiadujemy się nie tylko o tytułowej kwestii, ale i dlaczego banany są krzywe (chyba wygięte?), które zwierzę jest najpotężniejsze, dlaczego gwiazdy świecą, skąd się bierze wiatr i gdzie chowa się Słońce w nocy.

Książka ma dwoje autorów, którzy podzielili się robotą. Wyżej przytoczone pytania rozpatrywała kobieta, te poniższe – mężczyzna. Dlaczego dzięcioła nie boli głowa od walenia dziobem w drzewo, skąd się bierze prąd, dlaczego jesienią drzewa tracą listowie, dlaczego samolot lata itp. Widać, że sporo z tych pytań dotyczy zagadnień fizyki, np. obawiam się, że i dorośli nie wiedzą, czemu niebo jest niebieskie. Taka książka jest niełatwa do napisania, bo musi zadowolić i dziecko, i zarazem dorosłego, który ją z nim czyta. Proste, realistyczne malunki bez udziwnień i schematy (tak, tak) pomagają w lepszym wytłumaczeniu danej kwestii.

Moja 8-letnia Berenika po przeczytaniu całości oceniła, że to książka fajna i ciekawa, ale zwróciła uwagę na kwestię barw podstawowych. W książce stoi, że są nimi czerwień, zieleń i błękit; z fizyki wiadomo natomiast, że zamiast zieleni występuje w tej roli kolor żółty. Zielony jest pochodny, dość zmieszać niebieski z żółtym. Wystarczyło podać obie wersje i byłoby w porządku. Niektóre problemy są proste do wyjaśnienia, inne nie tak bardzo.

Niestety, w książce znalazły się też przykre błędy. W rozdziale o gwiazdach wyjaśniono, iż są gorące, ponieważ „w nich spala się nie drewno, tylko gaz”. Spalanie w Słońcu nie ma nic wspólnego z kuchenką gazową, jak by można prostolinijnie mniemać, zachodzą tam reakcje syntezy jąder wodoru i helu, a substancję tworzącą jądro słoneczne wahałbym się nazwać gazem. Idźmy dalej: „Syriusz jest bardzo gorący i znajduje się w galaktyce leżącej w sąsiedztwie naszej galaktyki. Jest oddalony od Ziemi jedynie o osiem i sześć dziesiątych lat świetlnych.” Z tego prawdziwa jest tylko informacja ostatnia. Syriusz nie może być tak blisko nas i zarazem należeć do innej galaktyki, bo są to twory mające po sto tysięcy lat świetlnych średnicy. Widać, że autorka słabo rozumiała, o czym pisze, wynotowując dane z encyklopedii. Tłumacz też nie stanął na wysokości zadania, bo żadna galaktyka nie leży, najwyżej znajduje się w odległości takiej a takiej od tego i tego.

W rozdziale o prądzie omawia się, co to takiego elektrownia. Znajdujemy tu informację, że para z podgrzanej wody „kierowana jest na wielką śrubę” (chodzi o turbinę). Nazywanie turbiny śrubą to duża dezynwoltura. Trudno przesądzać, kto tu zawinił, autor czy tłumacz. Ważne jest co innego: jakim cudem książka z takimi błędami naukowymi ukazała się w wydawnictwie, które firmuje swym nazwiskiem były astrofizyk Mieczysław Prószyński?

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris