Dzień 660, środa 29 grudnia 2021

Wczoraj kopnąłem się na szczepienie trzecią dawką, tzw. przypominającą. Chciałem, żeby odbyło się to jak najbliżej – udało się zgłosić do punktu przy Centrum Krwiodawstwa przy Nobla. W środku jeno parę osób, przeważnie starszych (było przed dwunastą), atmosfera pogodna, wyszczep przebiegał spokojnie, nawet leniwie, co mogło trochę dziwić, gdyż codziennie mamy z covida po 700 trupów. Dziś padł nawet rekord, czyli 800, ale pełny spokój, nikt nie bije na alarm, tak jakbyśmy składali tych ludzi w ofierze smokowi i nic nie dało się zrobić. Władza kompletnie się tym stanem rzeczy nie przejmuje, jak mrą, to niech mrą, trochę odciąży się ZUS . Byłem kiedyś zwolennikiem PIS-u, ale to dawne czasy, bo kto widzi bezmiar indolencji tego rządu, w dziedzinach społecznych i gospodarczych, ten nie może go dalej popierać. Codziennie znika po 700 Polaków, a nie wszyscy przecież są zgrzybiałymi starcami. Na co się czeka? Zapewne na to, że samo przejdzie, ale przecież władza, która godzi się na taki systematyczny uszczerbek biologicznej substancji narodu, czyli jego wyniszczanie, nie może przecież być uważana za władzę polską. To jacyś nasłańcy pracujący dla obcych reżimów (dla Łukaszenki?), żeby nas jak najszybciej wykończyć.


Dzień 643, niedziela 12 grudnia 2021

Jeśli idzie o covida, pojawiła się odmiana Omikron, podobno 500 razy bardziej zaraźliwa od Delty (ciekawe, jak to zmierzono), ale w przebiegu choroby łagodniejsza. Ufać tym wiadomościom jak najbardziej nie można, bo choć ten i ów na niego zapadł i przechorował, to wciąż nic o nim nie wiemy. Mechanizm wygląda tak: nową odmianę, szczep czy gatunek covida bierze się pod lupę i gdy to i tamto o nim wiadomo, pojawia się nowe wcielenie sukinsyna i dawaj apiać. Działamy w ciągłym niedoczasie. Wiadomo, że po Omikronie będą Pi, Ro, Sigma, Tau, Ypsylon i ile tam zostało liter w greckim alfabecie, my wszyscy musimy przez to przejść i tylko na każdym zakręcie będzie nas ubywało po 500 sztuk dziennie.


Dzień 618, środa 17 listopada 2021

Dobry dzień na wpis covidowy: 24 239 nowych zakażeń z wczoraj, nowy smutny i zarazem wyśrubowany rekord. Przyrost jest dość gwałtowny, pod koniec tamtego tygodnia najwyższą wartością było coś koło 19 i pół tysiąca. Testujemy, widzę, model szwedzki: kto się zaszczepił, to jego, reszta przechoruje albo wymrze (wczoraj 463 nieboszczyków), ZUS odetchnie pełną piersią, bo nie będzie musiał płacić tylu emerytur, teraz ani w przyszłości.


Dzień 577, czwartek 7 października 2021

W poniedziałek poszedłem do apteki w celu kupienia leków na receptę. Leki były dwa: pierwszy na drżenie samoistne, drugi zaś to poczciwy syrop na kaszel, znany mi od dzieciństwa. Obecnie odkryto, że zawiera efedrynę i wobec tego studenci podobno szprycują się nim w sesji, a także poza nią, gdyż znakomicie nadaje się do wódki. Tak czy owak nie dostałem ani jednego, ani drugiego, apteka miała za mało na składzie. Zapytałem więc, dlaczego w aptece nie ma lekarstw w odpowiednich ilościach, nie dostałem odpowiedzi i poszedłem dalej.


Dzień 556, czwartek 16 września 2021

Na wrzesień od jakiegoś czasu zapowiadano czwartą falę koronawirusa z wariantem delta w roli głównej. Istotnie, przyrosło do 722 nowych zakażeń dzisiaj, wczoraj było więcej, bo prawie pod 800. W wakacje koronawirus traktował nas ulgowo, notowano po kilka, kilkanaście sztuk dziennie na całą Polskę, chodziło się bez maski albo z maska zsuniętą na szyję. Ja wróciłem do bandany na szyi, trzeba ją mieć w pogotowiu, nie wiadomo jakie przepisy właśnie obowiązują, a nuż wypadnie patrol i dawaj mnie, zaszczepionego dubeltowo, do pierdla. Nawet w sklepie i na bazarze ludziska chodzą z gołymi gębami.


Dzień 494, piątek 16 lipca 2021

W dziedzinie koronawirusa od dłuższego czasu istotne poluzowanie: w Polsce czynne są knajpy, hotele, ludziska jeżdżą na wakacje jak za dawnych dobrych czasów. Berenika była nawet z koleżanką dwa razy w kinie. W międzyczasie skończył się rok szkolny, przeminęły mistrzostwa Europy w piłce nożnej, czekamy na olimpiadę. Niby wszystko w miarę normalnie, z przecież już rośnie liczba zachorowań w Hiszpanii i w Anglii na tzw. deltę, czyli wariant hindusku koronawirusa, już się gada o następnych wariantach. Trafiliśmy na cienką przerwę w pandemii i bodaj na jesieni zacznie się de novo.