W okowach martwej gwiazdy

Philip K. Dick:  Labirynt śmierci

W okowach martwej gwiazdy

Najciekawszym wynalazkiem tej powieści jest religia: w krótkiej przedmowie Dick wyznaje, że stanowi ona jakby wspólny mianownik wielkich religii ziemskich. Prorokiem jest A. J. Specktowsky, a Biblią jego dzieło „Jak w wolnej chwili powstałem z martwych, co i tobie może się udać”. Teologia dopuszcza przebywanie istot boskich w rzeczywistości doczesnej, toteż zeznania, że ktoś widział Chodzącego po Ziemi czy Orędownika nie należą do rzadkich. Za stworzenie świata odpowiada Konstruktor, zaś psuciem wszystkiego zajmuje się Niszczyciel Formy, pod którym to szlachetnym mianem łatwo rozpoznajemy szatana. Manifestacje Boga są więc nie trzy, a cztery, bo i Niszczyciel Formy obdarzony został mocą boską.

Trisolaris, czyli inwazja z Centaura

Cixin Liu:  Problem trzech ciał

Trisolaris, czyli inwazja z Centaura

Swego czasu zachodziliśmy w głowę w „Nowej Fantastyce”, jak przedstawić w gazecie chińską SF. Nikt nie znał żadnego dzieła ni autora z Chin. Skończyło się na tym, żeśmy pomysł prezentowania Chińczyków zarzucili, a zaproszenie na konwent chiński zignorowali, obawiając się przymusu basowania tamtejszemu reżimowi.

Przybycie Antychrysta

Robert Hugh Benson:  Władca świata

Przybycie Antychrysta

Oto powieść wydana w roku 1907; ponad wiek później znaleźć w niej można liczne fragmenty profetyczne. Zrobiło się o niej głośno po tym, jak dwukrotnie – w roku 2013 i 2015 – wspomniał o niej papież Franciszek. Papież miał powód, by zainteresować się „Władcą świata”, gdyż przedstawiono tam wizję zagłady chrześcijaństwa w XXI wieku.

Dynastie

Ian McDonald:  Luna: nów

Dynastie

Ian McDonald wyspecjalizował się w geograficznym podejściu do fantastyki: wybiera sobie jakiś kraj, na przykład Indie, Turcję czy ostatnio Brazylię, dowiaduje się o nim ile można, po czym osadza tam akcję swojej powieści. W powieści „Brazyl” dało to bardzo dobre rezultaty, oczywiście po wzmocnieniu sprawy pomysłami, wizją przyszłości, ciekawą akcją i godną uwagi formą pisarską.

Przestrogi dla Polski

Jacek Inglot:  Polska 2.0

Przestrogi dla Polski

Jacek Inglot należy do najlepszych polskich pisarzy zajmujących się fantastyką. Jego najwybitniejsza powieść to „Quietus”, fikcyjna wersja historii, w której Julian Apostata nie umarł młodo, tylko dożył sędziwego wieku i zdążył rozprawić się z chrześcijanami. Wskutek okropnych prześladowań chrześcijaństwo zostałoby starte z powierzchni Ziemi, gdyby kluczowe dla niego pisma (Ewangelie) nie zachowały się w królestwie Nipu (mówiąc po ludzku Japonii). Inglot nie trzyma się kurczowo fantastyki; ostatnia jego powieść, „Wypędzony”, traktuje o Wrocławiu tuż po II wojnie i byłym AK-owcu uchodzącym z kraju wraz z przesiedlanymi Niemcami. Najnowszą powieść, „Polskę 2.0”, podzielił autor na dwie części. W pierwszej, do której inspiracją była książka Friedmana „Następne sto lat”, pokazuje Rzeczpospolitą wracającą pomiędzy mocarstwa. Taką przyszłość przepowiadał nam Friedman, pokazując, jak w wyniku zwycięskiej wojny pomiędzy sojuszem turecko-japońsko-niemieckim a koalicją bloku polskiego i USA Polska odzyskuje dawną świetność. Dziś mało co na wskazuje na realność przepowiedni Friedmana, może poza aspiracjami Turcji do statusu światowego mocarstwa, oraz dychawicznością gospodarczą Rosji – ta już około roku 2030 ma wypaść z grona liczących się graczy światowych. Inglot wziął friedmanowskie oprzyrządowanie za dobrą monetę i przedstawił Rzeczpospolitą w trakcie owej wojny, kiedy klęska – jak to u nas – wydaje się przesądzona. Cudem udaje się odwrócić fatalny los o 180 stopni i zamiast wić się w spazmach kolejnej katastrofy zostajemy wyniesieni do glorii zwycięzcy. Ta połowa książki jest mocno publicystyczna, gdyż Inglot za Cezarym Baryką z „Przedwiośnia” uważa chyba, że „Polsce trzeba na gwałt wielkiej idei”. Ma nią być zwrócenie się na wschód, ku straconym dawnym ziemiom Rzeczpospolitej, i podjęcie wysiłku odzyskania ich. Nie da się tego uczynić bez wojny, która nastręcza się sama i...
Nie wypadliśmy sroce spod ogona

Antoni Smuszkiewicz:  Zaczarowana gra. Zarys dziejów polskiej fantastyki naukowej

Nie wypadliśmy sroce spod ogona

W ciemnej nocy stanu wojennego przebijały się tu i ówdzie promyki słońca. Takim jaśniejszym momentem było niespodziewane wydanie w 1982 roku „Zaczarowanej gry” poznańskiego polonisty Antoniego Smuszkiewicza, który przedstawiał w niej zgodnie z podtytułem zarys dziejów polskiej fantastyki naukowej.

Strona 1 z 712345...Ostatnia »