Szkoła przetrwania na Marsie

Andy Weir:  Marsjanin

Szkoła przetrwania na Marsie

Droga tej książki na rynek jest prawie tak samo nietypowa jak zdarzenia w niej opisane. Andy Weir zaczął pisać „Marsjanina” w roku 2009, skończył w 2012, ale powieść nie wzbudziła zainteresowania agentów literackich.

Jak zdobyć planetę Ksi?

Janusz A. Zajdel, Marcin Kowalczyk:  Drugie spojrzenie na planetę Ksi

Jak zdobyć planetę Ksi?

„Cała prawda o planecie Ksi” Janusza Zajdla ukazała się w roku 1982 jako środkowa z pięciu kluczowych dla jego twórczości powieści zaliczanych do fantastyki socjologicznej. Zamierzał napisać jej kontynuację, zostawił konspekt i dwa fragmenty, ale ukończyć utworu nie zdążył. Zmarł jak wiadomo na raka płuc, w lipcu 1985 roku. Trzy dekady po pierwszym wydaniu „Planety Ksi” zapadła decyzja o jej kontynuacji. Jak to bywa w dzisiejszych czasach, napisać miał ją inny autor, wyłoniony w konkursie. Autorem okazał się Marcin Kowalczyk z Torunia, pracownik naukowy, na polu fantastyki debiutant. Od strony formalnej powieść „Drugie spojrzenie na planetę Ksi” jest do przyjęcia. Zajdel nigdy nie był wybitnym stylistą, jego siłą były koncepcje i modele socjologiczne, które przedstawiał w literackiej formie. Kowalczykowi udało się wejść w jego język i sposób budowania intrygi, w scenografię i położenie sprowadzonych do wspólnoty pierwotnej ludzi ery galaktycznej. Zdołał także wkomponować w powieść pozostawione przez pisarza fragmenty. Niestety, są one najsłabszym elementem i do tego stopnia anachronicznym, że kompletnie zdefasonowały nową powieść i zniweczyły szansę na racjonalne rozwikłanie kwestii pokazanej w „Całej prawdzie”. Po prostu nie nadawały się do powieści ukazującej się w innym czasie, dla innego czytelnika. Z całej piątki ostatnich powieści Zajdla „Cała prawda” jest pozycją najmniej udaną. Zajdel zamyślił przedstawić społeczność wzorowaną na przewrocie bolszewickim, ale w miejsce ciemnych chłopów i sołdatów wstawił oświeconych ludzi przyszłości. Przy budowie „nowego społeczeństwa” niezbędny jest oczywiście terror połączony z kłamstwem oraz nędzą bytowania. Przewrót na Ksi wypadł dość wiarygodnie, aczkolwiek dziesiątka terrorystów na 35 członków załogi czterech statków z zamrożonymi kolonistami to jednak trochę mało. Ale i bolszewicy początkowo byli w rosyjskim społeczeństwie w mniejszości, rewolucja wydawała...
Nieizdat Bułyczowa

Kir Bułyczow:  Nieziemsko piękna szafa

Nieizdat Bułyczowa

Kupowałem kiedyś i czytałem pismo „Literatura Radziecka”, ale tylko numery poświęcone fantastyce pisanej po rosyjsku (wyszły bodaj trzy sztuki). Był tam reprezentowany kwiat fantastyki zza wschodniej granicy, zarówno jeśli idzie o autorów, jak teksty – wszystko porządnie przetłumaczone i wydrukowane na kredowym papierze, z jakim gdzie indziej SF nigdy nie obcowała. Dzięki tym podejrzanym dziś koneksjom opowiadanie „Śnieżka” znałem od dawna. Teraz weszło w skład wyboru niepublikowanych po polsku tekstów Bułyczowa, podzielonych na dwa tomy. Pierwszy z nich, zatytułowany „Nieziemsko piękna szafa”, obejmuje 10 opowiadań z lat 1968 – 1994 i stanowi przegląd motywów cenionego i lubianego w Polsce autora. Najstarsze „Awaria na linii” i „Ja pierwszy was odnalazłem” , pochodzące z roku 1968 i 1970, reprezentują klasyczną SF. W pierwszym awaria dotyczy skrzynki przesyłowej artefaktów z przeszłości w przyszłość, w drugim pewna wyprawa międzygwiezdna leci ze ślimaczą prędkością, a u celu dowiaduje się, że inni dotarli tam przed nimi. Gdy oni trwonili czas, na Ziemi opracowano nowe napędy i wyprawy ruszyły w Galaktykę jak burza. Właściwie i najlepszą chyba w zbiorze „Śnieżkę” trzeba by zaliczyć do tego odłamu SF: to opowiadanie o miłości pomiędzy istotami, których podstawą metaboliczną jest woda i amoniak. Z powodu różnicy temperatur, w których egzystują, kontakt fizyczny między nimi jest wykluczony, mogą jedynie dotknąć się przez chwilę, ale i to muśnięcie skutkuje oparzeniem dla jednej i odmrożeniem dla drugiej strony. Ciekawsze są opowiadania późniejsze, de facto opisy życia w Sowietach z ich biedą, szarością i brakiem wszystkiego łącznie z perspektywami. Można się domyślić, że takie tytuły jak „Stareńki Iwanow”, „Dla ciebie, prosty Marsjaninie” czy „Mój pies Połkan” nie ukazały się nawet po rosyjsku ze...
Nieustraszony pogromca prezesów

Marcin Przybyłek:  CEO Slayer

Nieustraszony pogromca prezesów

Warszawa roku 2048 to miasto co się zowie światowe. Ze szczytu najwyższego wieżowca Syrena Tower widoczne są Mariott, Royal Tower, Grand, Riviera Spire, Bohemian Twins, Guardia Peak. Bohater powieści Marcina Przybyłka „CEO Slayer” nie podziwia jednak tego widoku osobiście, lecz za pośrednictwem whirlu, który dzięki rozmieszczonym koncentrycznie wirującym ekranom odtwarza co trzeba. Warszawa przyszłości urządzona jest na wskroś nowocześnie. Nawet bruk zaprzęgnięto tu do roboty: przechodnie depcząc piezoelektryczne płytki wytwarzają jakże potrzebną miastu energię. Główny impet wynalazczości autora idzie jednak w kierunku technik kosmetycznych: każdy po porannym myciu zakłada natychmiast facenet, czyli siatkę nano umożliwiającą kontrolę zdrowotną i sterowanie urządzeniami domowymi, a także mowę subwokalną (bez użycia głosu). Dalej idą soczewki narogówkowe i holomask, czyli maska poprawiająca urodę twarzy. Dla niezadowolonych z brzmienia swego głosu jest voicemorpher, zmieniający każdy pisk w ponętny baryton. Kto chce jeść i nie tyć, stosuje Fatstop. Dla birbantów i ludzi zmuszonych „wyglądać” przeznaczony jest antykacowy i antyzmęczeniowy Younger, zaś niezwykle drogie kremy Ys (od young skin) zapewniają gładką skórę bez zmarszczek nawet u starców. Rzecz jasna wszystkie te urządzenia i specyfiki równie dobrze mogą służyć ukrywaniu tożsamości i myleniu urządzeń śledzących, których jest multum. Dla naszego bohatera nazwiskiem Rodney nomen omen Pollack ma to kluczowe znaczenie. Nie zajmowalibyśmy się jednak powieścią Przybyłka dla tych wszystkich gadżetów, bowiem każdy autor science fiction uznaje za stosowne tworzenie własnej tego rodzaju galerii. W „CEO Slayer” ciekawe jest to, że nasz bohater osobiście wymierza sprawiedliwość widzialnemu światu, dając fizyczny wycisk największym rekinom finansowym warszawskiego i polskiego biznesu. Dopada ich mimo ochrony, kamer poukrywanych w paznokciu kciuka czy klawiatur telefonicznych, które można wywołać na spodniach, na rękawie i właściwie...
Pod prąd czasu

Philip K. Dick:  Wbrew wskazówkom zegara

Pod prąd czasu

W powieści Philipa Dicka „Wbrew wskazówkom zegara” (a jak zegar nie ma wskazówek? – w tytule oryginalnym nie ma o nich słowa) zmarli wstają z grobów wskutek anomalii fizycznej, polegającej na odwróceniu biegu czasu. Akcja książki wydanej w 1965 roku rozgrywa się w 1998, ale ów proces – Faza Hobarta – trwa od czerwca 1986. Bohater powieści, Sebastian Hermes, sam został wykopany na cmentarzu, jak tylko wszczął raban o wieko trumny. Teraz założył przedsiębiorstwo, które pozyskuje staronarodzonych i sprzedaje ich korzystnie klientom, którzy na nich reflektują.                                        Czym jest Faza Hobarta? Nie może być filmem puszczonym od tyłu, gdyż wtedy zdarzenia przebiegałyby dokładnie jak w przeszłości, tylko w drugą stronę. Mimo to Dick pisze, jak to nieszczęśnicy wyciągają niedopałki z popielniczki, zapalają je (tu niezgodność), pchają w nie dym, który skądś wziął się im w płucach, a następnie gotowe papierosy układają w paczkach i upychają do kredensu. Śniadanie polega na wydalaniu otworem gębowym i układaniu wszystkiego na talerzach; strach pomyśleć wobec tego, że w celu pobrania pokarmu człek w tej powieści barykaduje się w toalecie i siada na sedesie. I to koniec anegdotki. Skoro bowiem można wygłaszać zrozumiałe słowa i zdania, iść gdzieś, coś robić – więc porządek filmu jest tutaj złamany. Na filmie wolna wola nie istnieje, wszystko jest zdeterminowane; kto kiedyś oglądał ten sam film (np. żyjąc z dnia na dzień), ten by z góry znał jego epizody. Tymczasem w świecie Sebastiana Hermesa działa druga zasada termodynamiki, rośnie entropia, tylko że ludziska cofają się w rozwoju. Jest to problem fizyczny tzw. strzałki czasu; na filmie jest ona odwracalna, w normalnym świecie (czyli np. naszym) – jednokierunkowa. U...
Świat chory na potwory

Andrzej Sapkowski:  Sezon burz

Świat chory na potwory

Nowa powieść Sapkowskiego o wiedźminie, choć ukazuje się 13 lat po wydaniu ostatniego tomu z cyklu, zachowuje wszystkie walory pisarstwa tego autora. Są one znane, przeto nie ma się co nad nimi rozwodzić. Pewne novum stanowi natomiast podejście do powieściowego świata. Bodaj po raz pierwszy Sapkowski odniósł się do kwestii, skąd biorą się owe potwory, które bezlitośnie trzebi Geralt. Żeby wynikły one drogą naturalnej ewolucji darwinowskiej – która musi działać w każdej krainie zamieszkanej przez istoty żywe – musiałyby mieć bogate zaplecze w postaci odpowiednio ukształtowanej biosfery. Egzemplarze zwierząt tworzących ją musiałyby być w swej potworności dosyć liczne, a to z powodu ścieżek gatunkowych prowadzących na końcu do monstrów nadających się jeno do wycięcia. Ścieżki te musiałyby mieć swoje odrośla ewolucyjne, a te znów swoje – w ten sposób cała biocenoza musiałaby nosić takie nacechowanie. W warunkach opisanych w powieści ani biosfera by tak krwiożerczych gatunków nie udźwignęła, ani ludzkość by się tak nie rozpleniła, skutecznie powstrzymywana w rozrodzie przez te naturalne przeszkody. Monstra Sapkowskiego od początku jednak sprawiały wrażenie elementów dla biosfery obcych, jak gdyby zostały tam sztucznie osadzone, np. introdukowane bądź występujące jako gatunki napływowe. Kwestia ta dla myślących czytelników domagała się wyjaśnienia. Sapkowski wybrał inne, ale też dość oczywiste rozwiązanie: monstra są efektem inżynierii genetycznej z podłożem magicznym. W „Sezonie burz” zostaje ujawniony zarówno ośrodek naukowo-badawczo-magiczny, który się tym para, jak i egzempla badaczy, którzy trudnią się produkcją monstrów, tłumacząc to spodziewanym dobrodziejstwem i korzyściami dla ludzkości.  Trzeba przyznać, że są to indywidua wyjątkowo odrażające, kiedy więc Geralt gasi żywot jednego z tych plugawców, ma pełne poparcie czytelnika. Zauważmy, że z podobnego ślepego zaułka podobnie wybrnęli...
Strona 5 z 9« Pierwsza...34567...Ostatnia »