Folwark zwierząt



Tytuł
Pajęczyna Charlotty
 
Autor
E. B. White

Tłumaczenie
Maria Jaszczurowska

Wydawca
Wydawnictwo Literackie 2016

Cena wydawnictwa
34,90 zł
Folwark zwierząt
 

„Prawie 60 milionów sprzedanych egzemplarzy”, woła wydawca z okładki. Tamże informacja, że w 2000 roku „Publishers Weekly” ogłosił „Pajęczynę Charlotty” najlepszą powieścią dla dzieci wszech czasów. Książka pochodzi z roku 1952 i opiewa losy Wilusia, młodego wieprzka, który zamiast podzielić los swych braci i sióstr, czyli skończyć na stole jako szynki i balerony, zdobył sobie taką pozycję w gospodarstwie pana Zuckermana, że nie musiał obawiać się o swą przyszłość.

Scena otwierająca książkę zaiste mrozi krew w żyłach: oto ojciec łapie za siekierę i zmierza do chlewika, gdzie właśnie oprosiła się maciora. Jedna ze świnek, cherlawa i anemiczna, ma podobno nikłe szanse na przeżycie, więc lepiej od razu ją dobić niż ma się biedactwo męczyć. Atoli do akcji rusza 8-letnia córka gospodarza i usiłuje wyrwać ojcu siekierę; scena zmagań ojca z latoroślą szarpie nerwy nie gorzej niż jakiś horror. Ojciec w końcu ulega, a Frania otrzymuje felerną świnkę pod opiekę. Regularnie żywiony mlekiem, zadbany, mający własną budę pod jabłonią Wiluś rośnie jak na drożdżach i wkrótce zamienia się w dorodną świnię, która nie wykazuje żadnych ułomności.

Powieść E. B. White’a pod względem formalnym jest taka jak inne powieści dla dzieci: zwierzęta mówią ludzkim językiem, myślą i cierpią jak ludzie i jeszcze krok, a pomyślimy, że to tylko poprzebierani za owce i gęsi nasi pobratymcy. Gdy Wiluś ucieknie za płot, wszystkie zwierzęta ze stodoły dopingują go gromko i wołają, że wybrał wolność. Wszelako nad Wilusiem znowu zbierają się czarne chmury: oto zbliża się Boże Narodzenie, a stara owca informuje go, że wtedy ludzie przywykli zdobić swe stoły szynkami i baleronami etc. Los Wilusia wydaje się przesądzony.

Od rzeźni ratuje go mądra pajęczyca Charlotta, która obmyśla sposób, by ludzie przestali widzieć w Wilusiu mięso, a zobaczyli kogoś wyjątkowego. To się nadspodziewanie udaje; powieść White’a jest więc jakby opisem awansu Wilusia z nizin społecznych na szczyt, bo podziwiają go nie tylko zwierzęta, ale i ludzie. Przy okazji White ma do powiedzenia parę nieprzyjemnych prawd o naszym rodzaju, na czele z tą, że jak już ktoś nas do czegoś nakłoni, to akceptujemy to na zasadzie owczego pędu. I kto tu jest zwierzęciem?

Z powieści wynika też morał: nikogo nie należy skreślać na starcie. Gdy się świnię podkarmi, umyje, poświęci jej trochę zainteresowania, otrzymuje się wykwintnego wieprzka, który dostanie medal i nagrodę na jarmarku. Ale książka ma też inne walory: opisy życia na farmie, galerię zwierząt, które po swojemu komentują świat, momenty wzruszające, dyskretny humor, wspaniałe ilustracje Gartha Williamsa. Jakże przyjemnie czyta się tekst, w którym nie występują komputery, życie toczy się powoli i nie o wszystkim decyduje goły rachunek ekonomiczny. Tak sobie myślę: ile biednych, opuszczonych dzieci wyrosłoby na wartościowych ludzi, gdyby otrzymały porządne wychowanie, trochę starań i last but not least ciepłe buty czy kurtkę na zimę. Ilu ludzi strąconych w biedę na samym starcie i tułających się po meandrach życia dałoby się niewielkim wysiłkiem uratować przed wegetacją na marginesie społeczeństwa? Wystarczy odłożyć siekierę i okazać trochę serca.

2 komentarze

  1. Dzisiaj właśnie po raz pierwszy trafiłem do tego świata. Przeglądnąłem kilkanaście recenzji książek (zarówno tych dla dorosłych jak i tych dla dzieci)… i zrobiło mi się niedobrze. To raczej streszczenia, często podsumowane tak, że raczej nie chce się po nie sięgać. A to za staroświeckie, a to głupie… a to lepiej by wcale nie powstały. Trochę nie rozumiem samego zamysłu. To może lepiej dodać kategorię: POZOSTAWIĆ NA PÓŁCE!!! SZKODA CZASU !!! OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM !!! lub jakoś bardziej dosadnie. jestem załamany. Po okresie ponad 30 lat rozstania z fantastyką wróciłem dwa lata temu po wakacyjnych zakupów w księgarniach z tanią książką do tych światów. DZIAŁO SIĘ w mięczyczasie – to trzeba przyznać. Sięgnąłem do list nagradzanych pozycji (a jest ich naprawdę wiele) i okazało się że wyróźnionych, ciekawych pozycji jest ponad dwieście. Powoli lista „odchaczonych” rośnie. Bywa różnie, bo na przestrzeni tych trzydziestu lat wydarzyło się naprawdę dużo. O dziwo próżno szukać list nagradzanych książek nawet na blogu Sadeńki. Jakieś stare notowania nie uzupełniane przez wiele lat. Tu też ich nie znalazłem. O zgrozo – nagradzane książki ukazują się często w polskim przekładzie w przypadkowych wydawnictwach. Nikt nie chce korzystać z tych typowań. Wydawcy też jakoś prześcigają się w samobójczych pomysłach. Uśmiercają serie, które przez lata pielęgnowali. Uczta Wyobraźni (której nie chcę tu oceniać) gdy stała się cenionym „TOWAREM” (bo niektóre tytuły sprzedawane są na aukcjach po blisko 200,00 PLN) ma być zamknięta. Klasyka SF domyka się choć w międzyczasie przez 30 lat wiele książek przeszło już do historii. Przecież klasyka to nie tylko to co powstało do 80-tego roku. Kanon wciąż się powiększa. Kroczący w Nieznane znów muszą usiąść i czekać – wspominając cudowne podróże. Może to nie żyły złota – ale z logicznego punktu widzenia, lepiej chyba wrzucić jakiś tytuł do już isniejącej, wypromowanej serii niż wydać go poza nią. Nowa Fantastyka drukuje obszerne wspomnienia ludzi ze środowiska opowiadających o latach minionych. Kieruje swoją ofertę do umierającego czytelnika. To o tyle dziwne, że w jednym z ostatnich numerów świetnie pastwi się nad powstałymi kanałami telewizyjnymi, które skierowane są do odchodzącego pokolenia. Nie wspomnę o sposobie łamania druku – który mnie osobiście odrzuca i muszę naprawdę się mocno przełamywać, by połknąć kolejne świetne opowiadanie. Okładki są ponure jak lektury samobójcy. NIC Z TEGO NIE ROZUMIEM. To wszystko jest o tyle dziwne, że proces produkcji książki jest dzisiaj praktycznie natychmiastowy… a koszt druku śmieszny. Zainteresowanym prześlę namiary do drukarni w Krakowie, gdzie „rzeczy niemożliwe realizują natychmiast… a na cuda wystarczy poczekać kilka dni”. To wszystko jakoś nie nastraja mnie optymistycznie – i tylko konkurencyjne opowieści (jak choćby KRIMIFANTAMANIA.blogspot.com) dają nadzieję na to, że w tym zatęchłym świecie czasem pojawia się słońce.
    ps. nie mam nadziei na publikację tego krytycznego wywodu wlewając tą łyżkę dziegciu – ale naprawdę proszę się zastanowić czy przy takim nihilistycznym podejściu Fantastyka, Kroki w Nieznane, Żółte Strony w Problemach, pierwsza edycja Fantastyki Przygody czy Seria z Kosmonautą miałyby szansę na sukces, który osiągnęły. Zatem pytam: O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI ??? Jeśli zgubiliście pasję, jeśli po latach światy wyobraźni już wam zbledły – nie niszcie ich… A POZWÓLCIE JE ODKRYWAĆ I OPOWIADAĆ INNYM.

    Odpowiedz
  2. I to mi się podoba. Proszę pisać więcej – grono dzieciatych fanów fantastyki stale rośnie! ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris