Ichtiander odnaleziony



Tytuł
Kształt wody (USA 2017)
Reżyseria
Guillermo del Toro
Scenariusz
Guillermo del Toro
Obsada
Sally Hawkins, Michael Shannon, Richard Jenkins, Doug Jones i in.
Muzyka
Alexandre Desplat
Zdjęcia
Dan Laustsen
Ichtiander odnaleziony

W głośnym ostatnio filmie „Kształt wody” znalazłem jedną rzecz intrygującą: bardzo udaną postać Obcego, podobnego z wyglądu do ryby, a może do płaza. Uprowadzony z Amazonii, wyciągnięty „z błota”, a więc z jakiejś słodkowodnej sadzawki, wymaga soli w wodzie (więc to jednak stwór morski?), odżywia się białkiem (lubi gotowane jaja), ale nie pogardzi też kotem. Twarz ma na swój sposób urodziwą, wielkie złote żabie oczy, na piersi i brzuchu jakby pancerz, na ramionach ozdobniki z płetw, które stroszy w stanach emocjonalnych. Palce u rąk i nóg ma złączone błoną pławną, ale zakończone szponami, nader przydatnymi, gdy trzeba wrogowi rozorać szyję. Czy to okaz z naszej planety, czy kosmita z rozbitego statku? Nie wiadomo.

Moim zdaniem to Ichtiander z popularnego w Polsce lat 60. sowieckiego filmu „Diabeł morski”. Ojciec o ambicjach naukowych przeszczepił w nim synowi skrzela rekina. Z początku dwudyszny, Ichtiander zanadto przywykł do wody, gdy go w niej więziono przez dłuższy czas. Jego organizm przestawił się na rybi tryb życia i w tlenowej atmosferze nie ma już dla niego miejsca. Ostatnia scena filmu, jeśli dobrze pamiętam, to odchodzenie Ichtiandera w morze, żeby się w nim pogrążyć i raz na zawsze zerwać z podłą ludzkością.

W „Kształcie wody” ludzie odłowili Ichtiandera i trzymają na łańcuchu w zbiorniku w wojskowym laboratorium w Baltimore, USA. Jest początek lat 60., świeżo po locie Gagarina w kosmos. Epoka ta została w filmie odrestaurowana bardzo pieczołowicie, łącznie ze scenami rzucającymi wyzwanie dzisiejszej politycznej poprawności. „Bóg jest podobny do mnie. A nawet do ciebie”, powiada zły wojskowy do czarnej sprzątaczki. „Ale raczej do mnie”. Człek ten, pozujący na twardziela macho, torturuje Ichtiandera paralizatorem w kształcie pałki (już wtedy takie były?), barman rasista wyprasza z lokalu parę Murzynów, a jego stosunek do pederastów nie ma nic z miłości bliźniego. W tle mamy też sowieckich agentów, gadających dziwacznym rosyjskim, a także po wojskowemu tępawego pięciogwiazdkowego generała, który nie zdaje sobie sprawy, jakim fenomenem jest Ichtiander. Zupełnie jakby przed chwilą skończył się wiek XIX, kiedy takie monstra pokazywano za pieniądze na jarmarkach.

Film opowiadany jest z punktu widzenia niemej sprzątaczki, która nadspodziewanie łatwo znajduje z Ichtianderem wspólny język. Jakim sposobem zwykła, choć wrażliwa kobieta dostrzega to, czego nie widzą naukowcy, bądź co bądź ludzie inteligentni? Dla wzmożenia ekscytacji powiem, że ci dwoje znajdą się sam na sam i doprowadzą do międzygatunkowej sceny erotycznej, a choć obejrzało się trochę filmów SF, coś takiego widziałem bodaj po raz pierwszy. Pokazane jest to jednak estetycznie i subtelnie – po ciele Ichtiandera przebiegają cętki światła, w którym tak gustują głębinowe stwory – jakby w opozycji do sceny, gdy macho posuwa swoją żonę jakby rżnął kawał drewna, a ona głupiutko pozoruje zachwyt.

Spytajmy o przynależność gatunkową filmu. Piszą, że to baśń dla dorosłych; inni – że fantasy. Moim zdaniem to melodramat SF, a oniryczne sceny ukazujące stany emocjonalne bohaterki w najmniejszej mierze temu nie przeczą. Ale równie dobrze rzec można, że to film o mniejszościach, a nawet o wykluczonych, jak to się dziś ładnie określa. Wykluczony jest Ichtiander, dotknięta niemotą sprzątaczka, druga – Murzynka, łagodny starszy homoseksualista, który pięknie maluje itd. W tym świecie kto jest inny, tego wolno postponować albo przynajmniej bezkarnie podstawiać mu nogę. Miał więc szczęście Ichtiander, że trafił na taką koalicję odtrąconych, bo oni niewiele mają do stracenia.

Czy powstał film wybitny, jak się sugeruje przypominając, że „Kształt wody” dostał 13 nominacji do Oscara? Tego bym nie powiedział. Ani w gatunku SF nie jest to epokowe dokonanie, ani w ogólnie rozpatrywanej sztuce filmowej. Pozostanie w pamięci piękna postać Ichtiandera, stworzona z wykorzystaniem możliwości dzisiejszej techniki, a także klimatyczne zdjęcia podwodne. Przypominające salę tortur laboratorium wojskowe, gdzie Ichtiander jest przetrzymywany, przywodzi na myśl zabawy wyrośniętych chłopców, dla płochej rozrywki maltretujących żaby. Pewne upodobania, nabyte za młodu, przyklejają się do człowieka, przechodzą w role społeczne i bardzo trudno się z nich wyzwolić. Ostateczna zaś rozgrywka i zarazem finał filmu sugeruje, że trud zrozumienia obcego fenomenu jest tak znaczny, iż łatwiej skasować problem niż dalej zatrudniać nad nim nie bardzo sprawną mózgownicę.

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris