Elegia na śmierć radioteleskopu

W potoku wydarzeń byle jakich mogła umknąć wiadomość o zakończeniu służby przez radioteleskop w Arecibo  na Puerto Rico. Był to ten ikoniczny instrument obserwacyjny, którego wizerunek pojawiał się nieodmiennie przy okazji sensacyjnych wieści z kosmosu. Kilka razy wystąpił w filmach, m. in. w słynnym „Kontakcie” według powieści Sagana. Gigantyczna czasza, pokazywana zawsze od góry, nad nią rozpięte na linach pudło z aparaturą pomiarową, po bokach jakby dżungla. Ów największy (do pewnego czasu) radioteleskop na Ziemi o średnicy zwierciadła 305 metrów, usytuowany jest w leju krasowym. Dlatego nigdy nie widzieliśmy podtrzymujących go kratownic, a tylko osłony po bokach, przeciwdziałające zakłóceniom radiowym.


Tokarczuk i Wolszczan

Nobel literacki dla Olgi Tokarczuk oznacza wielką radość dla całej Polski, bez względu na to, co myślimy o samej nagrodzie w tej dziedzinie i okolicznościach jej przyznania w tym roku. Znajomy wydawca zadzwonił, żeby poubolewać: kudy tam Tokarczuk do Sienkiewicza, Reymonta czy choćby Żeromskiego z Gombrowiczem, którzy co prawda Nobla nie dostali, ale byli poważnymi kandydatami. To już nie mieli komu przyznać? – A żebyś wiedział – odrzekłem – nie mieli. Ostatni wielcy – Mrożek, Lem, Różewicz – powymierali i zapanowała plaża. Można by pomyśleć o Erneście Bryllu, ale kto o nim wie w jego niszy.


Heroizm górny i dolny

Przez trzy dni poprzedzające 50 rocznicę lądowania na Księżycu na pomniku Waszyngtona w mieście o tej samej nazwie wyświetlano projekcję Saturna V, rakiety nośnej programu Apollo. Wysokość projekcji przekraczała 100 metrów, a więc prawie tyle, ile mierzył rzeczywisty Saturn V, najpotężniejsza rakieta stworzona przez człowieka.


Żeromski ostrugany

Pod sam koniec sierpnia wieczorna telewizja pokazała, jak literat Dobosz skrócił „Przedwiośnie” Żeromskiego ma zlecenie bodaj kancelarii Prezydenta RP. Dobosz uwziął się szczególnie na słowo „tudzież” oraz na przymiotniki. W końcu jednak zniecierpliwił się tą mrówczą dłubaniną i jął wywalać całe partie tekstu; w rezultacie z „Przedwiośnia” zostały jakieś dwie trzecie. W ramach upowszechniania czytelnictwa Prezydent osobiście przeczytał przed kamerami te zgliszcza, wmawiając społeczeństwu, że to nadal Żeromski.


Partenon z książek

Późno dowiedziałem się o tej sprawie, więc późno też o niej piszę, ale nic to, liczy się powód. Oto w 2017 roku w Kassel w Niemczech zbudowano kopię greckiego Partenonu. Nie była to jednak budowla z cegły ani marmuru, tylko z drutu, tak uplecionego, aby dało się weń powkładać książki. Nie chodziło przy tym o byle jakie książki, tylko takie, które gdzieś, kiedyś zostały zakazane.


Topór w stopie

Od nowego roku wizg pił unosi się nad Polską, a drzewa są walone z jakąś niepojętą zaciekłością, by nie rzec: z furią. Nowelizacja głupiego prawa niewiele zmieniła, co najwyżej więcej kopert pójdzie pod stołem za zezwolenia na wycinkę wydawane przez gminy. Drzewa zostały potraktowane jak najgorszy wróg.