Tokarczuk i Wolszczan

Nobel literacki dla Olgi Tokarczuk oznacza wielką radość dla całej Polski, bez względu na to, co myślimy o samej nagrodzie w tej dziedzinie i okolicznościach jej przyznania w tym roku. Znajomy wydawca zadzwonił, żeby poubolewać: kudy tam Tokarczuk do Sienkiewicza, Reymonta czy choćby Żeromskiego z Gombrowiczem, którzy co prawda Nobla nie dostali, ale byli poważnymi kandydatami. To już nie mieli komu przyznać? – A żebyś wiedział – odrzekłem – nie mieli. Ostatni wielcy – Mrożek, Lem, Różewicz – powymierali i zapanowała plaża. Można by pomyśleć o Erneście Bryllu, ale kto o nim wie w jego niszy.

Heroizm górny i dolny

Heroizm górny i dolny

Przez trzy dni poprzedzające 50 rocznicę lądowania na Księżycu na pomniku Waszyngtona w mieście o tej samej nazwie wyświetlano projekcję Saturna V, rakiety nośnej programu Apollo. Wysokość projekcji przekraczała 100 metrów, a więc prawie tyle, ile mierzył rzeczywisty Saturn V, najpotężniejsza rakieta stworzona przez człowieka.

Żeromski ostrugany

Żeromski ostrugany

Pod sam koniec sierpnia wieczorna telewizja pokazała, jak literat Dobosz skrócił „Przedwiośnie” Żeromskiego ma zlecenie bodaj kancelarii Prezydenta RP. Dobosz uwziął się szczególnie na słowo „tudzież” oraz na przymiotniki. W końcu jednak zniecierpliwił się tą mrówczą dłubaniną i jął wywalać całe partie tekstu; w rezultacie z „Przedwiośnia” zostały jakieś dwie trzecie. W ramach upowszechniania czytelnictwa Prezydent osobiście przeczytał przed kamerami te zgliszcza, wmawiając społeczeństwu, że to nadal Żeromski.

Partenon z książek

Partenon z książek

Późno dowiedziałem się o tej sprawie, więc późno też o niej piszę, ale nic to, liczy się powód. Oto w 2017 roku w Kassel w Niemczech zbudowano kopię greckiego Partenonu. Nie była to jednak budowla z cegły ani marmuru, tylko z drutu, tak uplecionego, aby dało się weń powkładać książki. Nie chodziło przy tym o byle jakie książki, tylko takie, które gdzieś, kiedyś zostały zakazane.

Topór w stopie

Topór w stopie

Od nowego roku wizg pił unosi się nad Polską, a drzewa są walone z jakąś niepojętą zaciekłością, by nie rzec: z furią. Nowelizacja głupiego prawa niewiele zmieniła, co najwyżej więcej kopert pójdzie pod stołem za zezwolenia na wycinkę wydawane przez gminy. Drzewa zostały potraktowane jak najgorszy wróg.

Matka

Matka

Przyjechałem na jej wezwanie 4 grudnia. Już wcześniej, w listopadzie, było wiadomo, że zdrowie matki szwankuje. Pojechaliśmy wtedy do lekarki, zrobiliśmy badania. Wyniki są dobre jak na ten wiek, powiedziała lekarka. Matka miała skończone 90 lat.

Strona 1 z 512345