Kosmos ostateczny



Tytuł
Stwórca Gwiazd
 
Autor
Olaf Stapledon

Tłumaczenie
Paweł Dembowski

Wydawca
Stalker Books 2022

Cena wydawnictwa
42,99 zł
Kosmos ostateczny
 

W 1930 roku brytyjski filozof i pisarz wydał utwór science fiction „Ostatni i Pierwsi Ludzie”, w którym przedstawił wyimaginowane dzieje ludzkości aż do ostatecznego sczeźnięcia rasy ludzkiej z powierzchni kosmosu. Siedem lat później, w przededniu II wojny światowej, poszerzył optykę: „Stwórca Gwiazd” to już dzieje całego Wszechświata od Big Bangu do smutnego końca, kiedy w rozdętej przestrzeni okrążać się będzie nieco żużelków z wypalonych gwiazd.

Olaf Stapledon nie był wielkim znawcą astronomii, planety w jego kosmosie powstają wedle koncepcji z XVIII wieku, zakładającej, że gdy gwiazdy się mijają w bliskiej odległości, jedna z nich wyrywa z drugiej strugę substancji, która po oziębieniu i pokawałkowaniu daje początek planetom. Wskutek tego planet jest mało, za to życie kwitnie prawie na każdej. Bohater obserwuje to dzięki niepojętej przemianie, której doznał wyprawiwszy się nocą na wzgórze pełne wrzosów; tam doznał odcieleśnienia i wyfrunął w niebo, poruszając się – nie wiadomo jak – zarówno w przestrzeni, jak i w czasie. Dzięki temu zwiedził nie tylko liczne planety zasiedlone przez rasy rozumne, których jest nieprzebrane mnóstwo, ale poznał też dzieje kosmosu od pierwszej sekundy po sekundy ostatnie, po czym bezpiecznie powrócił na swoje wzgórze, jakby go nigdy nie opuszczał.

Początkowo bohater podróżuje poprzez kosmos samotnie, wkrótce jednak dołączają do niego przedstawiciele innych ras. Okazuje się, że roje takich turystów występują pospolicie, lecz jakie biuro podróży im to zapewnia – o tym ani słowa. W opisach obcych cywilizacji natrafiamy wyłącznie na zdeformowane gatunki fauny ziemskiej, lądowe, pływające i latające, dla niepoznaki połączone symbiotycznie lub w gromady, lecz oryginalnej wynalazczości autora jest tu mało, co świadczy o ubóstwie wyobraźni. Pewnym wytłumaczeniem może być fakt, że relacja spisywana jest po powrocie na Ziemię, kiedy mnogie przeżycia w kosmosie zatarły się w pamięci tego, który ich doświadczył.

Dwie cechy kosmosu obserwuje nasz wysłannik: momentalny rozwój duchowy i wojny. Ten pierwszy, widoczny dzięki przyspieszeniu eonów do minut, obejmuje nie tylko istoty żywe, ale i całe planety. Formami żywymi okazują się nawet gwiazdy oraz mgławice (Stapledon zdaje się nie wiedzieć, że widoczne na niebie „kłaczki” to odległe galaktyki), powszechny jest przekaz telepatyczny, w końcu cały kosmos okazuje się myślący, acz nie bardzo widać, do czego to myślenie zmierza. Gdyby Stapledon słyszał o koncepcji czarnych dziur, znanej grubo przed jego czasem, niechybnie odegrałyby one w jego wizji rolę tęgich myślicieli.

Czytając „Stwórcę Gwiazd” czytelnik mimowiednie zadaje sobie pytanie: po co to wszystko? Czy sensem kosmosu jest tylko wytworzenie mrowisk cywilizacji, by rywalizowały ze sobą i unicestwiały się wzajemnie? Wojny oznaczają masowe druzgotanie całych planet wraz z mieszkańcami. Na czym więc polega rozwój duchowy tych istot, skoro morduje im się równie łatwo jak ich barbarzyńskim przodkom?

Tytułowy Stwórca Gwiazd okazuje się demiurgiem owładniętym żądzą tworzenia. Konstruuje coraz to inne kosmosy i „odkłada na bok”, kontemplując beznamiętnie swe dzieło. To on uruchomił procedurę Wielkiego Wybuchu i rozszerzania się przestrzeni. Z czasem nabiera biegłości: ostatni kosmos, czyli nasz, jest już prawie udany; w tym sensie jest to „najlepszy ze światów”. Nie jest natomiast Stwórca Gwiazd Bogiem, gdyż brak mu miłości do stworzonych, nie jest też doskonały ani wszechmocny. W powieści przyjmuje formę gwiazdy najjaśniejszej w całym kosmosie, od której bije aura nieskończonej mocy – obserwator ma chęć przyłączyć się do tego splendoru, ale zostaje odtrącony.

Dziwna to lektura, przypominająca historyczne relacje z nieznanych lądów. Stapledon porwał się na dalekosiężne fantazjowanie, które dziś niewiele jest warte – nawet nie w sensie profetycznym czy naukowym. Jeśli warto się z nim zapoznać, to chyba dla zaobserwowania klęski, na jaką skazany jest umysł postawiony wobec zadania ponad swoje siły.

Prześlij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Stalker Books

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Stalker Books

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Stalker Books

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Stalker Books