Machiny zmartwychwstania



Tytuł
Powstanie i upadek starożytnego Egiptu. Dzieje cywilizacji od 3000 p.n.e. do czasów Kleopatry
 
Autor
Toby Wilkinson

Tłumaczenie
Norbert Radomski

Wydawca
Rebis 2011

Cena wydawnictwa
69,90
Machiny zmartwychwstania
 

Toby Wilkinson, egiptolog z Cambridge, autor słownika starożytnego Egiptu i redaktor encyklopedii na ten temat, firmuje też obszerną monografię „Powstanie i upadek starożytnego Egiptu”. Książka opiewa dzieje państwa nad Nilem od jakichś trzech tysięcy lat przed Chrystusem aż do początku naszej ery. Czytałem tę opowieść z zapartym tchem: wiedza autora i umiejętność jej prezentowania sprawiają, że Egipt sprzed tysięcy lat staje się fascynujący.

Wilkinson nie wydziwia nad wybudowaniem piramid: zbędni mu są do tego kosmici, stroni od hipotez, jakich nieznanych naszej technice metod użyto do transportu kamiennych bloków. Wszystko odbyło się „normalnie” – ciężka fizyczna praca tysięcy ludzi i zwierząt plus dobra organizacja złożyły się na obiekty, które przetrwały do naszych czasów. Olbrzymie grobowce miały służyć jako miejsca wiecznego spoczynku, ale przede wszystkim zapewniać duszy zmarłego faraona czy dostojnika nieśmiertelność. W pewnym sensie były pomyślane jako „machiny zmartwychwstania”, katapulty magiczne wysyłające duszę w zaświaty w taki sposób, by dalszy jej los był jak najbardziej pomyślny. Troska o życie po śmierci była tam tak daleko posunięta, że wielu dostojników kopiowało inskrypcje faraonów, ufając chyba w ich nadzwyczajną moc i przy okazji próbując sobie dodać znaczenia.

Tak więc od czasu do czasu jakiś faraon inicjował gigantyczny program budowlany, angażujący wysiłek i środki całego kraju. Powstawały gigantyczne budowle i posągi, będące wizytówką całej ówczesnej cywilizacji. Mimo ich okazałości bije z tych artefaktów jakaś daremność, pokrewna posągom z Wyspy Wielkanocnej. Nadzieje władców i dygnitarzy na nieśmiertelność spełniły się o tyle, że ich wykute w skale imiona przetrwały do naszych czasów. Owe pomniki pośmiertne faraonów, wezyrów, kapłanów itp. za sprawą malunków, inskrypcji i przedmiotów, które się w grobowcach zachowały, są dziś podstawowym źródłem informacji o tamtej zamierzchłej epoce.

Nie wszyscy Egipcjanie mogli sobie pozwolić na takie brewerie; plebs był skazany na niebyt zarówno za życia, jak i po śmierci. Dystans pomiędzy piramidami a mułem rzecznym, w który zamieniali się fellahowie i niewolnicy, obrazuje przepaście w tym społeczeństwie. Egipt był tyranią, ci na samym dole drabiny społecznej nie mieli nic i jeśli Nil wylewał za słabo, dosłownie przymierali z głodu. O ich kondycji fizycznej świadczą odkopane szkielety, zdeformowane od katorżniczej pracy, od chorób i pasożytów przenoszących się z wodą. Zwyrodnienia kręgosłupa, przepuklina, a nawet zwykła gruźlica były ceną, jaką przez tysiąclecia płacił naród za fanaberie faraonów.

Historia Egiptu, jak ją przedstawił Wilkinson, była też pasmem wojen, z wrogami wewnętrznymi i z sąsiadami. Im bliżej naszych czasów, tym wrogów przybywało – ale Egipt, wciąż potężny, utwierdzony na pozycji odwiecznego mocarstwa, nie widział powodów, by się reformować. Dwuczłonowy charakter państwa powodował co pewien czas jego rozbicie, regularnie występowały bunty. W końcu tron przejęli obcy: Hyksosi, Libijczycy, Nubijczycy, Grecy – szybko stając się Egipcjanami. Władcy Egiptu nie od razu zresztą nosili dumne miano faraonów. Wilkinson wywodzi je od królowej Hatszepsut, która za pomocą rozmaitych wybiegów starała się uprawomocnić swą obecność na tronie. Jej doradcy wprowadzili zastępcze określenie monarchy: „peraa” najpierw znaczyło „pałac”, a dosłownie „wielki dom”; z czasem peraa zamieniło się w faraona i tak już zostało.

Wilkinson kończy dzieje Egiptu na Kleopatrze. Jej sojusz z wodzem rzymskim, który przegrał, oznaczał koniec państwa. Egipt, już wcześniej zamieniony w „dojną krowę” Rzymu, stracił suwerenność, choć zachował jeszcze resztki świetności. Fascynację Egiptem, piramidami, mitologią egipską, zapoczątkował Napoleon, który przywiózł ze sobą do kraju faraonów cały legion uczonych. Fantastyczny Egipt, choć przepadł w pomroce dziejów,  na swój sposób żyje nadal – jak mało które ze starożytnych mocarstw.

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris