Światy Sedeńki

Wojtek Sedeńko:  Światy polskiej fantastyki

Światy Sedeńki

Powstanie tej książki rekonstruuję sobie tak. Oto Wrocław stał się Europejską Stolicą Kultury w roku 2016. Za taką decyzją zawsze idą jakieś odgórne pieniądze i przy okazji można za nie przeprowadzić albo zorganizować coś, co kiedy indziej byłoby niemożliwe z powodów finansowych.

Kra czy wyspa?

Dariusz Filar:  Między zieloną wyspą a dryfującą krą. Gospodarka Polski w latach 2007 – 2015

Kra czy wyspa?

Literatura ekonomiczna nie należy do moich codziennych lektur, ale na książkę Dariusza Filara zwróciłem uwagę kilku powodów. Po pierwsze podarował mi ją sam autor. Po drugie ekonomią żyje każdy zjadacz chleba, czy o tym wie, czy nie.

Wyznania szarpidruta

Keith Richards i James Fox:  Życie. Autobiografia

Wyznania szarpidruta

Wznowienie autiobiografii Keitha Richardsa, gitarzysty słynnych Rolling Stonesów, świadczy chyba o tym, że zainteresowanie tym zespołem ciągle trwa. Księga jest gruba, obejmuje czas od dziecięctwa autora do śmierci rodziców, w sumie jakieś 60 lat, z czego ponad 40 z Rolling Stonesami.

Pożegnanie z Ameryką

John Steinbeck:  Podróże z Charleyem

Pożegnanie z Ameryką

Namnożyło się ostatnio tzw. prozy podróżnej, pisanej przez autorów z nazwiskiem i dorobkiem, ale chwilowo ciągnących na jałowym biegu. Podróż wydaje im się lekarstwem na brak konceptu: ot, wsiądzie się do pociągu byle jakiego, który nawinie odpowiednią liczbę kilometrów i przerzuci nas w egzotykę. My ze swej strony nie musimy robić nic, kolejne dni bez naszego starania przyniosą warte opisania sytuacje, tak że książka zrobi się nam sama. My tylko damy wykładnię owej egzotyki, po czym puścimy to na rynek jako samograj – wbrew pozorom w dzisiejszych czasach mało komu chce się jechać gdzieś dalej, w niewygody, my to załatwimy za niego. Takie książki powstają dziś prawie codziennie; nie korzystam z ich towarzystwa. Zamiast tego wolę książkę klasyka i noblisty o podróży odbytej po Ameryce dobre pół wieku temu, bo w roku 1960. Steinbeck miał naonczas 58 lat, przed sobą ledwie osiem lat życia, ale wciąż był pełen wigoru i w dobrej kondycji. Zażywał zasłużonej sławy, Nobla co prawda miał dostać dopiero za dwa lata, ale na poczytność ani braki finansowe się nie uskarżał. (W czasie podróży nikt go nie rozpoznał.) Co ciągnie takiego człowieka w interior? On sam utrzymuje, że „uporczywe pragnienie znalezienia się gdzie indziej”, z którego wiek go nie wyleczył. Potem wyjawia, że chciał sobie odświeżyć Amerykę, z którą miał podróżny kontakt za młodu, a w końcu osiadł w jednym miejscu i Amerykę znał jeno z gazet i z telewizji. „In Search of America”, brzmi podtytuł tej książki, który w polskim wydaniu został opuszczony. Steinbeck startuje z Nowego Jorku i jedzie na Zachód drogą północną, wzdłuż granicy Kanady. W podróż wyposaża się w Rosynanta, półciężarówkę specjalnie...
Od filmu do filmu

Paul Werner:  Polański. Biografia

Od filmu do filmu

Autorem biografii Romana Polańskiego jest Niemiec, a więc poniekąd zrozumiałe, że trzyma się jak najdalej od tych kolei życia reżysera „Chinatown”, które były związane z okupacją hitlerowską. Dzieciństwo bohatera zostało potraktowane lapidarnie, a także „sterylnie”, bez wdawania się w szczegóły. Jest to więc nie tyle biografia życiowa, co artystyczna – gdyby nie filmy, prawie by jej nie było. Ale przyznać trzeba, że to co się w ramach przyjętej metody pojawiło, to sądy wnikliwe. Filmy najpierw są opowiadane (streszczane), potem dopiero omawiane z pozycji krytyka, którym każdy autor takiej biografii być musi. Werner wysoko ocenia pierwsze filmy Polańskiego – „Nóż w wodzie”, „Wstręt”, „Matnia” – kiedy reżyser był w uderzeniu. Potem bywało różnie, oprócz rzeczy znakomitych („Chinatown”) zdarzały mu się wpadki i gnioty („Piraci”). W tym sensie biografia autorstwa Wernera podróżuje od filmu do filmu, a kwestie życiowe w trakcie wydają się nieraz uciążliwym balastem. Bardzo ciekawym elementem książki Wernera są plany Polańskiego, z których nic nie wyszło. Polański bowiem nie planował na lata, systematycznie i z wyrachowaniem, raczej miotał się od projektu do projektu, bywało, że po skończeniu filmu nie miał co robić i rozpaczliwie szukał propozycji. Nie mogąc znaleźć oddawał się reżyserii czy też grze w teatrze. Polański aktor to istotny element tej biografii, aktorstwo miało być jego pierwszym wcieleniem w świecie kina, ale po namyśle doszedł do wniosku, że woli być tym, który rządzi. Ale aktorstwa nigdy się nie wyrzekł, a i dzieci wykierował na aktorów. Biografia potwierdza, że Roman Polański, urodzony w Paryżu jako Raymond Thierry Liebling, jest postacią wybitną. Z polskich filmowców najsławniejszy i chyba lepszy nawet od Wajdy, a w każdym razie bardziej wszechstronny....
Prezenty od Pana Boga

Agnieszka Osiecka:  Na początku był negatyw

Prezenty od Pana Boga

Fotograficzne impresje Agnieszki Osieckiej, reklamuje wydawca kolejną książkę najsłynniejszej polskiej tekściarki. Tym razem jest to swoisty album zdjęć dopełniony komentarzem i podpisami. Tytuł „Na początku był negatyw” oznacza, że zdjęcia pochodzą z okresu, kiedy podstawą fotografowania była błona zakładana do aparatu, i to czarno-biała. O dziwo, te zdjęcia Osieckiej wydały mi się najlepsze. Osiecka fotografowała od małego, miała aparat Zeiss-Ikon z wysuwanym na harmonijce obiektywem. Zajęcia w ciemni były dla niej przeżyciem magicznym: naświetlanie papieru, potem obserwowanie, jak w wywoływaczu wyłaniają się kontury zdjęcia i wreszcie ono samo. Cud! Kto tego nie doświadczył, temu fotografia cyfrowa nie zrekompensuje utraconych przeżyć. Dla pokątnego wielbiciela twórczości Osieckiej zdjęcia jej liczą się o tyle, o ile pokazują historię: twarze ludzi wtedy młodych, dziś zmarłych albo posuniętych w latach. Łapicki, Hłasko, Głowacki, Okudżawa, Seweryn Krajewski, Krystyna Sienkiewicz, Rodowicz, Stanisławski, Przybora, Giedroyc… Na jednym ze zdjęć widzimy przepiękny tyłeczek Eli Czyżewskiej (ach, więcej takich ujęć!), na innym – jej ówczesnego męża Davida Halberstama w wannie. Zdjęcie Osieckiej z Katarzyną Gaertner pokazuje boginie młodości – przepiękne kobiety, które w dodatku produkowały sztukę na wysokim poziomie. Zdjęcia poukładane są tematycznie, tak jak się autorce kojarzyły. Są ludzie, są ulubione miejsca: Hel, Kazimierz, Tykocin, Miami. Jest rodzina: ojciec, matka, ciotki, koleżanki. Czasem oglądacza nachodzi melancholia, np. gdy widzi Mieczysława Wilczka cieszącego się życiem, a wiadomo, że ten były minister i ojciec (chyba) naszych reform dziś już nie żyje z powodu samobójstwa. Wszyscy tu są piękni, młodzi, pełni werwy, zdrowi – raj zatrzymany w kadrze. Osiecka nie dożyła ery masowej fotografii cyfrowej, ale i tak stwierdza, że ludzie fotografują za często, byle jak, za mało uroczyście. Dziś jest...
Strona 1 z 41234