Dmitrij Bykow:  Okudżawa. Życie, piosenki, legenda

Rajski ptak w piekle

Biografia Okudżawy pióra Dmitrija Bykowa to prawie ideał tego rodzaju piśmiennictwa. Zgodnie z powinnościami biografa Bykow przedstawia fakty z życia wielkiego pieśniarza i poety rosyjskiego i analizuje szczegółowo jego twórczość. Zna ją na wyrywki, ale ocenia bez respektu: „zamiłowanie do sztampy i ogólnoludzkich banałów pozostało [u Okudżawy] na zawsze”. Drogę życia bohatera książki pokazał na tle epoki wyjątkowo zasobnej w wielkie wydarzenia, tak że momentami czytelnik ma wrażenie, jakby obcował z freskiem historycznym, w którym Okudżawa pełni rolę cicerone


Leonard Mlodinow:  Hawking. Opowieść o przyjaźni i fizyce

Iron Man w ciele kaleki

W marcu 2018 roku zmarł Stephen Hawking, fizyk i kosmolog, znany całemu światu pokręcony kaleka na wózku. Książka Leonarda Mlodinowa o wielkim fizyku i kosmologu nie pretenduje jednak do miana biografii, jest na to zbyt fragmentaryczna. Jej walorem jest co innego: jako bliski współpracownik Hawkinga przy dwóch książkach, „Wielki Projekt” i „Jeszcze krótsza historia czasu”, miał Mlodinow okazję przyjrzeć się z bliska fenomenowi, którego wcześniej nie znała historia nauki. Nikt nie wyobrażał sobie, że można uprawiać fizykę na najwyższym poziomie i nie móc przy tym choćby zapisać wzoru. „Wypracowałem inne metody”, skwitował zapytany o to Hawking. „Miałem dużo czasu, żeby się przyzwyczaić.”


Andrew Chaikin:  Człowiek na Księżycu. Program Apollo

Pęknięty obelisk

Ćwierć wieku po opublikowaniu w Ameryce ukazuje się u nas obszerna, blisko 800-stronicowa monografia programu księżycowego Apollo. Wśród znawców zagadnienia, a także wśród astronautów, uchodzi ona za najbardziej kompetentny i udany opis drogi do lądowania ludzi na Księżycu. Chaikin, entuzjasta astronautyki, badacz i dokumentalista jej dziejów, starał się oddać wielkość dokonań z przełomu lat 60. i 70 XX wieku i to mu się w pełni udało. Powiódł się także drugi zamiar: uniknął natłoku informacji, dzięki czemu czytelnik nie staje się podczas lektury zagubiony ani znudzony. Krótko mówiąc Chaikin okazał się pisarzem godnym wielkości tematu, który w jego ujęciu zamienił się w opowieść bez mała mityczną.


Marcel Woźniak:  Tyrmand. Pisarz o białych oczach

Śladami Tyrmanda

Pod koniec roku 2020, ogłoszonego Rokiem Tyrmanda, ukazała się książka Marcela Woźniaka „Tyrmand. Pisarz o białych oczach”. Nie jest to biografia sensu stricto, gdyż nie ogranicza się tylko do faktów z życia autora „Złego”. Raczej mamy do czynienia z rozbudowanym reportażem; Woźniak wybrał się po śladach Tyrmanda do Ameryki, na Litwę, do Niemiec i do Rosji – i zewsząd zwoził bogaty materiał. Książkę ułożył achronologicznie z solidnych rozdziałów oraz z migawek, pokazujących jakiś szczegół, ciekawostkę, coś, co się przypomniało świadkom albo zostało odkryte po latach. Także sposób pisania odbiega od solennego relacjonowania dziejów bohatera, popadając nawet w fikcję, bo trudno sądzić, by Woźniak znał myśli ojca Tyrmanda Mieczysława podczas oczekiwania na Umschlagplatzu na transport do Majdanka.


Krzysztof Kąkolewski:  Co u pana słychać?

Parasol dla zbrodniarza

Gdy czytałem pod koniec lat 70. XX wieku „Co u pana słychać?” Krzysztofa Kąkolewskiego, książka miała trochę inną wymowę. Było 30 lat po wojnie, starsi świetnie ją pamiętali i nikt nie negował podstawowych faktów. Dziś czyni to publicznie prezydent Rosji, a Niemcy od lat prowadzą politykę historyczną mającą pomniejszyć ich odpowiedzialność za zbrodnie II wojny, jak i poszukiwać współwinnych. Książka Kąkolewskiego pokazuje między innymi, że takie podejście Niemców nie zrodziło się z dnia na dzień, tylko było obecne od dawna.


Jerzy Pilch:  60 felietonów najjadowitszych

Pogromca marności

W dobie pośpiechu i bylejakości pewne rzeczy znane z przeszłości tracą wyrazistość. Tak stało się z felietonem, którym nazywa się dziś krótki tekst publicystyczny, głównym wyróżnikiem jest tu rozmiar i jeszcze czasami to, że autor dużo pisze o sobie. Jerzy Pilch reprezentował starą szkołę felietonu literackiego, najwybitniejszym przedstawicielem tego kierunku pozostał w moim mniemaniu Hamilton. Ta szkoła wymagała miejsca w piśmie, a od autora erudycji, rodzaju szaleństwa w traktowaniu tematu, władzy nad piórem, czasem powściągliwości w ironizowaniu. Czyli czynników, których dziś, w naszej oskubanej z wykwintności epoce wyraźnie brakuje.