Największa klęska w dziejach



Tytuł
Pakt Ribbentrop-Beck, czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Sowiecki
 
Autor
Piotr Zychowicz


Wydawca
Rebis 2012

Cena wydawnictwa
39,90
Największa klęska w dziejach
 

Kiedy byłem uczniem podstawówki, a potem w liceum wmawiano nam, że Polska wygrała II wojnę światową, co prawda u boku niezwyciężonej Armii Czerwonej, ale zawsze. Nasza flaga powiewała nad Berlinem obok flagi radzieckiej, podkreślano. Powiewała, to prawda, ale krótko, bo Sowieci zaraz ją zdjęli, niechętni do dzielenia się zwycięstwem z Polaczkami.

Z biegiem czasu okazało się – wątpię, żeby ktoś dziś jeszcze wierzył w wersję zwycięskiego dla Polski zakończenia II wojny – że była to jednak klęska o rozmiarach niewyobrażalnych przed 1939 rokiem. Utrata połowy terytorium, wymordowanie przez hitlerowsko-stalinowską koalicję 6 mln polskich obywateli, pięć lat straszliwej okupacji niemieckiej i utrata niepodległości na dalsze pół wieku – oto główne elementy największej klęski w polskich dziejach. Piotr Zychowicz, historyk i publicysta, uczynił ten bilans punktem wyjścia swej książki „Pakt Ribbentrop – Beck”, której teza brzmi: należało sprzymierzyć się z Hitlerem i iść wraz z Wehrmachtem na Moskwę, która dzięki 40, a może 70 polskim dywizjom (zależnie od terminu wybuchu wojny) zostałaby zdobyta, reżim stalinowski musiałby upaść, a my uniknęlibyśmy kataklizmu historycznego.

Zychowicz pięknie argumentuje ten pogląd, przytaczając źródła historyczne. Hitler umizgiwał się do Polski i od dojścia do władzy widział w niej sojusznika w przyszłej wojnie przeciwko imperium sowieckiemu. Po zawarciu układu polsko-niemieckiego w 1934 roku między Polską a Niemcami zapanowało odprężenie i jak najlepsze stosunki – dygnitarze obu stron odwiedzali się wzajemnie, Göring polował w Białowieży, pogrzeb marszałka Piłsudskiego uczczono w Berlinie jakby zmarł co najmniej kanclerz Niemiec itp. Polacy grali jednak na zwłokę i na początku 1939 roku dokonali wolty, całkowicie odwracając sojusze. Zamiast iść z Hitlerem zdali się na Francję i Anglię, które nie miały najmniejszego zamiaru pomagać Polsce, a tylko wystawiały ją na pastwę Niemiec, same chcąc zyskać na czasie.

Ten mało znany fragment naszych dziejów sprzed II wojny Zychowicz rozważa bardzo szczegółowo, aby ukazać, że wolta wykonana przez Becka nie mieściła się w logice ówczesnych polityków, nawet francuskich czy angielskich. Hitler oczywiście wpadł we wściekłość i zaangażował do sojuszu wyczekującego na egzekucję Józefa Stalina, który tylko zatarł ręce z takiej odmiany koniunktury. Co było dalej, wiemy: pakt Ribbentrop – Mołotow, uderzenie Niemców na Polskę, blitzkrieg i czwarty rozbiór ziem polskich.

Książka Zychowicza zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Niby o ruszeniu z Niemcami na Moskwę dyskutowaliśmy i wcześniej, sam nawet zamawiałem do publikacji tekst na ten temat (jako tzw. historię alternatywną), ale co innego coś sobie mniemać,  a co innego dostać wykład, kawa na ławę, jak to wszystko wtedy wyglądało. Jest to przykład odważnej publicystyki historycznej pisanej z odrzuceniem dogmatów ukutych jeszcze za PRL-u, że tylko z niezwyciężonym Związkiem Sowieckim, że odwieczna przyjaźń z wielkim narodem sowieckim itp. Nie, powiada Zychowicz i powtarza za nieżyjącym już prof. Pawłem Wieczorkiewiczem, że tylko pójcie z Hitlerem na Stalina w pierwszej fazie wojny mogło nas ocalić przed straszliwym doświadczeniem, a nawet przynieść konkretne zyski terytorialne, kto wie, czy nie powrót do granic przedrozbiorowych. Oczywiście wojna Niemiec z aliantami była nieunikniona – w odpowiednim czasie należało zatem odwrócić sojusze i wygrać, a nie przegrać na oba fronty.

Oczywiście większość historyków z takim postawieniem sprawy się nie zgadza. Wiemy, kim był Hitler i czego się można było po nim spodziewać. Szkopuł w tym, że zawiązując z nim sojusz można było odmienić bieg historii, w tym ustrzec go przed ciężkimi zbrodniami, których się dopuścił w późniejszym czasie, a jeśli nie, byłby to dobry powód do rozbratu. Polska w 1939 roku nie miała dobrego wyjścia – albo sojusz ze Stalinem, albo z Hitlerem. Wybrała najgorzej jak mogła, sprzymierzając się z państwami, którym ani w głowie nie postało, by włączyć się do wojny z naszego powodu. Tchórzliwa Francja i obłudna Anglia bez skrupułów rzuciły nas na żer Hitlerowi. Pierwszej to i tak nie uratowało, druga z trudem wywinęła się z niemieckich obcęgów – a gdy z Bożą i amerykańską pomocą pobito Hitlera, zapłacono Stalinowi za udział w wojnie Polską. Takich mieliśmy sojuszników wtedy i takich mamy dzisiaj, kiedy liczymy na NATO, do którego z nimi należymy.

W całej książce Zychowicza mówi się o złej polityce ministra spraw zagranicznych Becka. A gdzie byli jego przełożeni, premier, prezydent, Sejm? Ludzie stojący wtedy u władzy, zwłaszcza premier, byli obelgą dla narodu polskiego, wywodzi autor. Co w takim razie powiedzieć o tych, którzy rządzą dzisiaj?

Funkcja trackback/Funkcja pingback

  1. Nagrody Magazynu Literackiego KSIĄŻKI - Czytanie na 1 miejscu | Czytanie na 1 miejscu - […] fragment z recenzji Marka Oramusa w Galaktyce Gutenberga […]

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris