Śmierć inżyniera dusz



Tytuł
Bal u kata
 
Autor
Bohdan Urbankowski


Wydawca
Zysk i S-ka 2022

Cena wydawnictwa
49,90 zł
Śmierć inżyniera dusz
 

W sowieckiej okupacji Polski po II wojnie światowej początek lat 50. wypada zaliczyć do najciemniejszych kart. Stalin miał przed sobą jeszcze trzy lata życia, lecz jego oprawcy wierzyli chyba, że jest wieczny. W każdym razie szczepienie komunizmu w Polsce przebiegało bez żadnych skrupułów. Bohdan Urbankowski opowiada o tym w stylizowanej na biograficzną powieści „Bal u kata”, pokazującej z bliska te straszne czasy.

Powieść zajmuje się kilkoma ostatnimi miesiącami życia Tadeusza Borowskiego, pisarza i poety, autora wstrząsających opowiadań oświęcimskich, w których przedstawił piekło Konzentrazionslagru. Lecz wykorzystawszy ponure przeżycia obozowe znalazł się w rozterce: o czym pisać dalej? Powrotem z Zachodu zadeklarował, że trzyma z nową władzą i zamierza jej służyć swoim piórem. Wysłany do obsługi prasowej procesu księży z Wolbromia pojmuje, że nie jest w stanie zrelacjonować go tak, jakby tego życzyli sobie mocodawcy. Obiecuje książkę o Feliksie Dzierżyńskim, na początek o jego młodych latach, ale i to mu nie idzie. Borowski nie miał łatwości kłamania, nieodzownej w roli „inżyniera dusz”. Ponadto był idealistą i aczkolwiek zgadzał się, że wprowadzenie nowego ustroju sprawiedliwości społecznej wymaga ofiar, to jednak nie na taką skalę, zbrodni nie tak ostentacyjnych. Wychowany w rodzinie, w której i ojca, i matkę zesłano do łagrów, nie lubił, kiedy o tym opowiadali. Stal w rozkroku na barykadzie.

Urbankowski napisał żywą powieść, w której przedstawił te rozterki w kontraście do pisarzy, którzy ich nie przejawiali. Akcja biegnie w środowisku literackim i bezpieczniackim, a bohaterowie występują pod prawdziwymi nazwiskami: Kazimierz Kożniewski, Witold Woroszylski, Maciej Słomczyński i inni. Każdy z nich przyjął inną strategię na przetrwanie: pierwsi dwaj oddali się w pełni partii i jej celom, Słomczyński grał na zwłokę próbując wyjechać do Ameryki. Borowski nie planował wyjazdu, używano go do zadań propagandowych i szpiegowskich w Berlinie. Stopniowo przeciążenia z tym związane okazały się ponad siły autora „Proszę państwa do gazu”. Urbankowski ukazuje proces jego „wsiąkania” w struktury UB, czego kulminacją jest tytułowy bal, czyli przyjęcie organizowane przez naczelnego kata ludzi podziemia. W kazamatach na Rakowieckiej na stołach nakrytych gazetami rozłożono żywność z paczek, które nie trafiły do więźniów, poszczególni osobnicy chełpią się swoimi zasługami w zabijaniu patriotów. Do rangi symbolu awansuje przymierzanie stroju katowskiego Błochina, który rozstrzeliwał Polaków w Katyniu: skórzany fartuch, rękawice do łokci, czapka pilotka. Strój ten ma chronić oprawcę przed zabrudzeniem krwią i kawałkami mózgu.

Urbankowski pokazuje więc Polskę rozdwojoną: na powierzchni niby toczy się normalne życie, ale po katowniach wciąż morduje się ludzi, którzy nie chcą budować nowego ustroju. Takie są zalecenia „radzieckich”: kogo nie da się przekonać, tego trzeba eliminować fizycznie. Borowski należy do tych, co mają przekonywać – on, który napatrzył się z bliska na zadawanie śmierci w obozach zagłady, teraz przeszedł na drugą stronę. Nie jest to nagła konstatacja, od pewnego  czasu cierpi na początki schizofrenii, otaczają go widziadła, męczą obrazy z przeszłości. Na początku lipca 1951 roku, tydzień po narodzinach córeczki, popełnia samobójstwo, używając do tego nomen omen gazu.

To, co w powieści najlepsze, mniej dotyczy tragedii samego Borowskiego. To galeria postaci w różnym stadium zeszmacenia, nasi późniejsi wielcy: Konwicki, Putrament, Miłosz, Szymborska… Co może osłabia wysoką jakość powieści, to partie publicystyczne, autor chciał zmieścić jak najwięcej materiału o zbrodniach, rodzajach tortur itp. Najbardziej dobitnym symbolem klęski Borowskiego jest dla niego bodaj wiadomość, że w dawnym Auschwitzu niezadługo po wyzwoleniu powołano dwa inne obozy: jeden NKWD, drugi UB. Zmieniły się więc tylko szyldy.

Czytałem „Bal u kata” w okresie wojny Rosji z Ukrainą, mając w pamięci mordy i zbrodnie, jakich się dopuszczają Rosjanie. Przeraża konstatacja, że uznają oni zbrodnię, tortury, gwałty za dopuszczalne sposoby działania, za jedną z dróg prowadzących do celu. I że to jest w ich przypadku stała historyczna.

Prześlij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Stalker Books

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Stalker Books

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Stalker Books

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Stalker Books