Upadek biskupa



Tytuł
Transmigracja Timothy’ego Archera
 
Autor
Philip K. Dick

Tłumaczenie
Lech Jęczmyk

Wydawca
Rebis 2012

Cena wydawnictwa
47,90
Upadek biskupa
 

Kiedy umiera pisarz, jego czytelnicy zastanawiają się czasem, co by jeszcze wyszło spod jego pióra, gdyby nie opuścił tak wcześnie tego padołu. Ale bywa i odwrotnie: twórczość denata wydaje się zamknięta, dopełniona, a nurt, do którego należały ostatnie dzieła – wyczerpany.  Philipa Dicka, zmarłego grubo przedwcześnie w marcu 1982 roku, zaliczyłbym do tej drugiej kategorii. Umowna trylogia metafizyczna, którą pisał w ostatnich latach życia, została zakończona „Transmigracją Timothy Archera”, nowa powieść zaś, na którą podpisał umowę, nie rysowała się wyraźnie. Był jednak Dick autorem nieobliczalnym i wszelkie gdybanie jest tu obarczone sporym ryzykiem.

Tytułowego bohatera „Transmigracji” Dick wzorował na poznanym w latach 60. biskupie episkopalnym Kalifornii Jamesie Pike’u, z którym toczył teologiczne dyskusje. Onże biskup – gadacz, erudyta, mąż wpływowy i znakomity – został w pewnym okresie swego życia dotknięty zasadniczymi wątpliwościami odnośnie kanonów wiary. Stało się to pod wpływem zwojów z Qumran i rewolucyjnych wniosków, jakie z ich lektury wynikały. W tym samym czasie biskup uległ kobiecym wdziękom i od tego momentu erozja jego osobowości nastąpiła w piorunującym tempie. Dick wzorował swoją powieść niemal dokładnie na znanych mu z bliska wydarzeniach.

Ostatnia powieść autora „Ubika” jest więc studium upadku kościelnego luminarza, który winien służyć wzorem, przykładem i nauką – a stał się faryzeuszem, głoszącym z ambony jedno, a w życiu praktykującym drugie. Ktoś o prostszym intelekcie widziałby tę dwudzielność wyraźnie; jednakże erudytę tej klasy co Archer stać na mrowie cytatów relatywizujących jego czyny i w efekcie mota się coraz bardziej w kokony samousprawiedliwień, podejrzaną argumentację itp. Gdy więc biskup puścił się zbawczych ram, w których dotąd działał i występował, gdy wylazł z gorsetu duchownego i poszedł w zbyt swobodne deliberacje, musiało się to skończyć tragicznie. I skończyło: okrutną śmiercią na pustyni w Izraelu, gdzie z właściwą sobie prostolinijnością  Archer-Pike poszukiwał dowodów na istnienie prawdziwego Chrystusa.

Przyjęta przez Pike’a metoda polegała bowiem na generowaniu masy sprzecznych hipotez i testowaniu wszystkich po kolei – któraś przecież musi być prawdziwa. To najlepszy dowód, jak bardzo biskup stracił orientację. Prawdziwy badacz, zaprawiony w temacie, dysponuje bowiem intuicją, która mu podpowiada, że pewne pomysły są szalone z definicji i należy je raz-dwa odrzucić. Być może w dziedzinie tak specyficznej jak teologia nie da się stosować algorytmów rodem z naukowego świata, a być może nie należy tam zbytnio wykazywać się dociekliwością. Zwoje z Qumran, cokolwiek zawierały, obarczone są znacznym stopniem niepewności, więcej tam tajemnic niż wyjaśnień, i może biskup niepotrzebnie doprowadził u siebie do ideologicznej rewolty.

Całość intrygi, opisanej przez Dicka z niebywałą znajomością rzeczy i stanowiącej niewątpliwie odprysk jego rozpisanej na tysiące stron „Egzegezy” – to nic innego, jak opowieść o zwycięstwie szatana nad wysokim funkcjonariuszem kościoła episkopalnego. Biskup idąc na dno nie tylko sam ginie, ale jeszcze pociąga za sobą najbliższych: syna i ową kochankę, którzy popełniają samobójstwo. Dwa morały wynikają mi z „Transmigracji Timothy Archera”: niebezpiecznie jest wątpić ponad miarę, a także, gdy się kiedyś deklarowało wierność powołaniu, opłaca się obietnicy dotrzymać. Zwłaszcza gdy gra idzie z samym Panem Bogiem.

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris