Wycieczka krajoznawcza



Tytuł
Rącze konie
 
Autor
Cormac McCarthy

Tłumaczenie
Jędrzej Polak

Wydawca
Wydawnictwo Literackie 2012

Cena wydawnictwa
36,90
Wycieczka krajoznawcza
 

Trwa festiwal Cormaca McCarthy’ego, najlepszego spośród żyjących pisarzy amerykańskich. Był już u nas wydawany u schyłku XX wieku, ale przeszedł bez echa. Przełom, wydaje mi się, nastąpił wraz z publikacją szarpiącej nerwy „Drogi”, ukazującej świat po zagładzie, a w nim ojca z małoletnim synem próbujących utrzymać się przy życiu na tych zgliszczach.

„Rącze konie”, powieść wcześniejsza od „Drogi” o 12 lat, otwierająca Trylogię Pogranicza, na pierwszy rzut oka mało jest do tamtej podobna. Rzecz się dzieje po II wojnie na pograniczu amerykańsko-meksykańskim, żaden kataklizm nie grozi – a jednak świadkujemy dramatowi o nie mniejszym natężeniu. Oto dwaj amerykańscy chłopcy w wieku przedpoborowym wsiadają na koń i ruszają na południe. Z jednej strony nie mogą sobie znaleźć miejsca w życiu i między dorosłymi, z drugiej pociąga ich romantyka zawodu kowboja, a na koniach znają się wyśmienicie.

Rychło okazuje się, że Meksyk to źle obrany kierunek. Kraj jest przytłumiony nędzą, ludziska łakomie popatrują na ich konie, a młodzi Amerykanie w roli włóczęgów skłaniają do różnych podejrzeń. McCarthy wchodzi na swój ulubiony temat, kłopoty z przetrwaniem na poziomie biologicznym: nie ma co jeść, pieniądze się skończyły, wokół obce terytorium. Sytuacja normuje się, gdy znajdują pracę na bogatej hacjendzie i mogą się wykazać tym, co potrafią – znajomością koni. Niestety, John Grady zakochuje się ze wzajemnością w córce latyfundysty i to jest początek wielkich kłopotów.

Gdyby trochę zmienić realia, z opisu trudno byłoby poznać, czy bohaterowie trafiają do więzienia w Meksyku, czy do łagru w Rosji. Ta sama pogarda dla przepisów, ten sam cynizm stróżów prawa, takie same urągające ludzkiej godności warunki bytowania. W wieku 16 lat John Cody, fałszywie oskarżony wraz z przyjacielem, muszą stawić czoła zagrożeniom, z którymi nie uporaliby się dorośli. Stojąc wobec groźby postradania młodego życia zdobywają się na nadludzki wysiłek, aby ocaleć. Kolega wraca do Stanów, Cody kieruje się na południe, bo ma tam sprawy do załatwienia. Pragnie spojrzeć w oczy kilku ludziom i odzyskać konie – koniom bowiem należy się szczególniejsze traktowanie. Konie są lepsze od ludzi, cierpliwe, kochające, przyjazne. Nie można ich zostawić w obcych rękach.

Gdy się to zgrubnie zreferuje, powieść wygląda na relację z trochę bardziej wymagającej wyprawy krajoznawczej. Ot, młodzi ludzie przejechali się  konno trochę za daleko. Ale to, czego doznali, wykracza znacznie poza doświadczenie obozowania pod gołym niebem. Przeszli przyspieszony kurs dojrzewania, stracili złudzenia, że świat jest przyjaznym dla człowieka miejscem, a ludzie tylko współzawodniczą w okazywaniu miłości bliźniemu. Wrócą naznaczeni fizycznie, pokryci szramami i napiętnowani psychicznie, bo takie przeżycia w tak młodym wieku nie mijają bez echa. Na szczęście żaden z nich nie był maminsynkiem, surowe warunki bytowania na ranczach od małego wykształciły w nich odporność  i hart ducha. Chciałbym widzieć w ich sytuacji choćby naszych kiboli, tak skłonnych do rozróby po meczu.

„Rącze konie” wykazują więc z apokaliptyczną „Drogą” taką zbieżność, że ludzie rzuceni w skrajnie trudne okoliczności muszą wykrzesać z siebie nadzwyczajne przymioty, aby przetrwać. Nie ma tu miejsca na mazgajstwo, na użalanie się nad sobą, na przyzywanie pani matki przez sen. Gra toczy się według jasnych reguł, a celem jej jest złachmanienie człowieka, odebranie mu woli walki, a następnie fizyczne zniszczenie go. Oczywiście oprócz siepaczy z policji meksykańskiej istnieją jeszcze ci, którzy wydali naszych bohaterów w ich łapy. Ojciec pięknej Alejandry i jej babka stoją tu na pierwszym planie – skoro ubogi kowboj nie respektuje barier ekonomicznych ani różnic socjalnych, trzeba go unicestwić.

I tak John Grady po wielu perturbacjach wraca do punktu wyjścia. Nikt na niego nie czeka. Wycieczka krajoznawcza do Meksyku dała mu materiał do analiz na całe dalsze życie.

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris