Wyprowadzeni w pole



Tytuł
Kraina Jutra
Reżyseria
Brad Bird
Scenariusz
Damon Lindelof, Brad Bird
Obsada
Raffey Cassidy, George Clooney, Britt Robertson
Zdjęcia
Claudio Miranda
Wyprowadzeni w pole

Źle się dzieje na matce Ziemi – jak temu zaradzić? Nie jest łatwo, bo ludzkość mocno uwielbiła tendencje samobójcze,

Film „Kraina Jutra” chce nas zarazić optymizmem. To jeszcze nic złego; cały kłopot w tym, jak to robi. W tytułowej Krainie Jutra bohaterka przebywa tylko przez mgnienie, parę minut, ale właściwie to tylko wizja czy iluzja, bo ciałem nie opuszcza starej rzeczywistości: obija się o kanty, turla po schodach, włazi do jeziora… Nie dostrzegłem, czy Kraina Jutra to nasza daleka przyszłość (wtedy nasza apokalipsa byłaby też ichnią), czy też ponadczasowy, odrębny byt interesujący się nami z ciekawości.

Program ratunkowy aplikowany Ziemi trwa przynajmniej od roku 1939, czyli od Wystawy Światowej w Nowym Jorku, odbywającej się pod hasłem Świat Jutra. Nic wtedy nie wskazywało na ponure rokowania, choć II wojna miała wybuchnąć za kwartał. Pomysł przyszłościowców polega na tym, żeby rekrutować najzdolniejszych młodych ludzi z naszej epoki, już sobie oni z brzydem cywilizacji poradzą.

Film jest mało klarowny, zarówno jeśli idzie o pokazywanie dróg zbawienia dla ludzkości, jak i relacji pomiędzy Krainą Jutra a naszą kaleką rzeczywistością. Odwołuje się do wiary i optymizmu dawnych epok SF (sklepikarz handlujący pamiątkami z tych czasów przedstawia się jako Hugo Gernsback – to takie mrugnięcie do publiczności, ale mało kto je dostrzegł). W rezultacie poplątania z pomieszaniem wiemy, że dziewczyna o wyglądzie dojrzałej kobiety i nazwisku Newton ma uratować ludzkość, ale jak? Sami twórcy nie mają bladego pojęcia, podobnie jak w kwestii, o co idzie gra, więc dla zmyły postanawiają wysadzić wieżę, która lornetuje Ziemię. Okazuje się bowiem, że lornetując i podsłuchując nasze występki wieża wysyła niechcący szkodliwe, pesymistyczne miazmaty, które nas załatwiają.

Niestety, jest to po disneyowsku naiwne i kto by się dla głębokiego przesłania wybrał na ten film, ten by stracił. Jego walorem jest obraz i efekty. Scena z Krainy Przyszłości, choć stanowi odbicie ziemskiej (nowojorskiej?) ulicy podrasowane futurologicznie, aż mnie wsadziła w fotel. Nie dla swej doskonałości artystycznej, ale dla myśli, że tak jakoś mogłoby wyglądać społeczeństwo Lemowego „Powrotu z gwiazd”. Oglądałem film w towarzystwie Bereniki (10 lat) i jej rówieśników, przełażących mi raz po raz po nogach, wygłaszających głośne komentarze i pożerających tony prażonej kukurydzy – taki folklor nie sprzyja uważnemu analizowaniu. Ale może na to właśnie liczyli twórcy filmu, skoro jedyne antidotum, jakie zalecili skołatanej ludzkości to rekrutacja nowych agentów (ze skrupulatnym przestrzeganiem parytetów rasowych), którym się wręczy nowe magiczne blaszki (świstokliki?) przenoszące do Krainy Jutra. I co? I nic. Zwerbowani ockną się w łanie pszenicy otaczającym Miasto i stwierdzą, że są w polu. Ich liczba to na oko ze setka – ale po co się tu znaleźli? Co mają robić?

Podpowiadam zdezorientowanym nieszczęśnikom: brać się za sierpy i przystępować do żniw. Może tam trzeba żeńców. Plon wygląda na dojrzały.

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris