Wyznania szarpidruta



Tytuł
Życie. Autobiografia
 
Autor
Keith Richards i James Fox

Tłumaczenie
Magdalena Bugajska

Wydawca
Albatros 2015

Cena wydawnictwa
44,90
Wyznania szarpidruta
 

Wznowienie autiobiografii Keitha Richardsa, gitarzysty słynnych Rolling Stonesów, świadczy chyba o tym, że zainteresowanie tym zespołem ciągle trwa. Księga jest gruba, obejmuje czas od dziecięctwa autora do śmierci rodziców, w sumie jakieś 60 lat, z czego ponad 40 z Rolling Stonesami. Gra na gitarze wyniosła Richardsa pomiędzy największych i najbogatszych muzyków pop, a dzieje jego życia to nie tylko zapis indywidualnej kariery, od szarpidruta, który nie miał dosłownie co włożyć do gęby, ale i coraz bardziej zwariowanej epoki.

To właśnie wydaje mi się w książce Richardsa najciekawsze: jak z osobnika bez przyszłości awansował błyskawicznie na idola i jak z jego punktu widzenia wyglądał np. okres ideologii hipisowskiej w Anglii i za oceanem. Ciekawe są również opisy powojennej egzystencji na angielskiej prowincji, która na oko niczym się nie różniła od prowincji polskiej, może poza tym, że rodziny dostawały od miasta domy. Nic specjalnego, dało się w tym mieszkać, ale fakt pozostaje faktem. Wznoszono je na jakichś gruzowiskach czy wrzosowiskach, które dawały chłopcom okazję do zabaw; podczas jednej z nich ciężka płyta chodnikowa zmiażdżyła Keithowi palec. Wpłynęło to, jak twierdzi, na jego sposób grania: palec stał się płaski i trochę przypominał szpon, przez co miał lepszą „przyczepność” i dawał oryginalne brzmienie.

Przełomowy dla Richardsa okazał się rok 1961, kiedy spotkał na stacji kolejowej Micka Jaggera i tak zaczęło się to wielkie granie. Wzruszająco wyglądają dziś zapiski o tym, jak dzięki koncertom udawało się zarabiać pojedyncze funty, które potem zamieniły się w miliony. Kilku wariatów uparło się, że zdobędą świat swoją muzyką – tymczasem musieli tęgo główkować, jak przeżyć zimę. Zdumiewa bezkompromisowość tych chudzielców, ich wiara w to, że los wkrótce się odmieni, że przy pomocy magicznych rekwizytów – gitar i innych przyrządów do produkowania hałasu – oni sami staną się jak idole, którym wtedy oddawali cześć.

Wszystko to Richards i jego znajomy dziennikarz James Fox oddają potocznym, nerwowym stylem pełnym wulgaryzmów i kolokwializmów. Richards pozuje na równiachę, któremu wszystko wisi poza kilkoma sprawami: muzyką, rodziną, kumplami. Opisy tras, nagrywania płyt, generowania pomysłów, konfliktów wewnątrz grupy (zwłaszcza jeden, gdy poróżnił się z Jaggerem, miał obfite konsekwencje), kwestii finansowych, bo nagle ni stąd ni zowąd pieniądze skręcały gdzieś w bok i niknęły w cudzych kieszeniach – to wszystko składa się na socjologię tego środowiska. „To biznes, w którym jedynym momentem, kiedy ktoś się śmieje, jest chwila, kiedy zrobi kogoś innego w balona.” Nawet tak złotodajny zespół jak Rolling Stones bywał traktowany jak dojne krowy; z 50-dolarowego biletu na konto grajków wpływały w pewnym okresie jedynie trzy.

Richards nie stroni też od ekscytującego tematu gruppies. Wbrew potocznemu przekonaniu celem tej grupy dziewcząt otaczającej grajków nie było uprawianie ostrego seksu, w każdym razie nie wyłącznie. Pełniły one rolę opiekunek, momentami nawet pielęgniarek: przy jawnie destrukcyjnym trybie życia Richardsa, Jaggera i innych ktoś musiał ich stawiać na nogi, myć, dbać o ich odzienie itp. W grę wchodziła także pomoc psychologiczna, która jeśli wymagała pójścia do łóżka, to się szło. Panienki do seksu oczekiwały na każdym etapie trasy koncertowej, a ich liczba szła w tysiące. Niektórzy członkowie ekipy zrobili sobie z tego sport. „Ile dziś zaliczyłeś?”, pytał Mick Jagger kumpla z ekipy, z którym rywalizował w tym konkursie.

Podobny poziom szczerości utrzymuje Richards jest w kwestii narkotyków, od których się mocno uzależnił, więc z bliska poznał, czym to pachnie. Wielokroć groziło mu więzienie, co parę miesięcy bywał w poważnych tarapatach, aż podjął decyzję, że rzuca. Nie wszystkim tak się udało. W sumie księga życia tego księcia szarpidrutów kończy się happy endem: został ojcem wielkiej rodziny, spełnionym artystą, majętnym człowiekiem, a wszystko dzięki swym czarodziejskim gitarom. Nie każdy ma tyle talentu i szczęścia.

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris