Z Polski do piekła

Z Polski do piekła

Powieść Jacka Inglota zatytułowana nie bardzo szczęśliwie „Porwanie sabinek” w modnej sensacyjnej konwencji wypowiada się o kluczowych dla nas kwestiach. Nazwano ją już powieścią rozliczeniową; z równą trafnością można by ją określić jako powieść drogi. Bohater podróżuje autem z Dolnego Śląska przez Czechy do Hamburga, po drodze widzi to i owo, zatrzymuje się tu i ówdzie, ale główny dramat rozgrywa się w jego głowie. Jako kurier gangu przerzucającego na Zachód młode kobiety do pracy w charakterze kelnerek wie, że trafią do domów publicznych. W pełni świadom własnej nikczemności wspomina epizody z życia i usiłuje dojść, jakim cudem upadł tak nisko i sprzeniewierzył się młodzieńczym ideałom.

Rozliczenie ma tu tyle do rzeczy, że zostawił za sobą wspaniałą przeszłość opozycyjną, najpierw jako student polonistyki z opornikiem w klapie, potem szef sieci podziemnych drukarni, wreszcie dziennikarz walczący o ideały Solidarności. Po upadku komunizmu dostrzegł szybko, że nowa Polska w niczym nie przypomina tej z opozycyjnych mrzonek, ale zamienia się w ich przeciwieństwo. Kłamstwa, manipulacje, targi o władzę, pozakulisowe rozgrywki są czymś, czego nie akceptuje i w czym nie zamierza uczestniczyć. Wywalony z regionalnego oddziału dziennika dziwnie przypominającego „Gazetę Wyborczą”, ląduje na bruku z wilczym biletem, zupełnie jak po słynnych weryfikacjach dziennikarzy w stanie wojennym.

Powieść Inglota jest przejmująca: ktoś walczący wcześniej o „zbawienie ludu” robi zwrot o 180 stopni i oddaje się złu tak odrażającemu, jak to tylko możliwe. Ale handel ludźmi, mimo gromkiego potępienia i deklaracji, że należy je zwalczać itp., ma się w naszych jaśnie oświeconych czasach jak najlepiej. Politycy grzmią i piętnują, policjanci siedzą w kieszeniach mafiosów, prokuratorzy się boją – a interes kwitnie w najlepsze. O tej właśnie hańbie, którą dziwnym trafem omijają inne powieści współczesne, o jej praktykowaniu, traktuje na centralnym miejscu Inglotowe „Porwanie sabinek”.

Nie jest to jednak samo oskarżanie epoki, bo to jakby oskarżać nikogo. Rozliczenie polega tu na wzięciu na spytki samego siebie i dociekaniu, kiedy człek uległ temu spodleniu, zrodzonemu przez zgorzknienie i rozczarowanie z powodu kierunku, w jakim sprawy poszły. Czy jest moralne prawo, które sankcjonuje takie odstępstwa? Pytanie retoryczne: takiego prawa nie ma, nikt go nam dać nie może – a więc nasza wiara w ideały była za słaba albo wręcz pozorna, skorośmy z tak prozaicznego powodu przeszli do obozu wroga. Takie postawienie sprawy daleko odbiega od Conrada z jego lojalnością, kultem poświęcenia i poczucia obowiązku.

Bohater Inglota dostarcza zatem kolejną ofiarę do piekła, a po drodze ma wiele czasu, żeby się z nią zaprzyjaźnić. Nagle dociera do niego, co właściwie robi: wozi młode kobiety na zatracenie, wiedzie je ku odmianie życia, ale krańcowo innej od tego, czego by się w swej naiwności spodziewały. „Rozkrzyżowane na plugawych łożach, stały się naszą bluźnierczą ofiarą, zaniesioną na ołtarze Europy. Tak oto pomagaliśmy w zbawieniu świata.” Gardzi nim nawet jego turecki kontrahent, który je odbiera i nie rozumie, jak można handlować kobietami własnego plemienia.

Kordian – od ksywki, którą bohater przybrał w konspiracji – najpierw zatem nie godził się na przekwalifikowanie z człowieka zasad na człowieka gry, po czym brutalnie zdegradowało go życie. I on, i wieziona do kapitalistycznego raju dziewczyna są ucieleśnieniem podstawowego problemu, z którym od 20 lat nie radzi sobie nowa Polska. Jest to kwestia ludzi zbędnych, nieumiejętności zagospodarowania ich przez kolejne rządy, władztwa i kampanie polityczne. Swoje dokłada też nędza, która wygania kolejne już pokolenie na obczyznę „za chlebem”. Groza i fatalizm aż biją z tej książki: w jaki sposób idealista, kiedyś narażający życie dla tzw. sprawy – stoczył się do roli, którą wykonuje? Z rozczarowania, z goryczy, z wściekłości na to, co uczyniono z jego ideałami, a także na złość światu, z przekory i bezsilności, przyłączył się do ogólnego zeszmacenia. Mechanizm banalny, wybór godny pożałowania – niestety jakże w tych czasach powszechny.

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris