Zauroczona Hemingwayem



Tytuł
Służąca Hemingwaya
 
Autor
Erika Robuck

Tłumaczenie
Alina Siewior-Kuś

Wydawca
Prószyński i S-ka 2013

Cena wydawnictwa
34
Zauroczona Hemingwayem
 

Znajoma profesor literaturoznawstwa wtajemniczyła mnie, że istnieje osobny rodzaj literacki zwący się faction (zapewne od fact i fiction). Po polsku można by to oddać jako faktofikcja; zaliczają się tu utwory beletrystyczne oparte na faktach z życia sławnych osób. W przypadku Darwina na przykład opowieść snuje ktoś z rodzeństwa ojca teorii ewolucji, albo jego służący towarzyszący mu w wyprawie na Galapagos, albo kapitan statku Beagle, który go tam zawiózł. Oczywiście stężenie faktów w tych relacjach jest różne, od przyzwoitego po żadne, gdy autor szyje z czapy i znane nazwisko głównego bohatera bierze sobie tylko za pretekst.

Z tejże parafii faction (czyta to się jak fucktion) pochodzi powieść „Służąca Hemingwaya”, opiewająca pobyt Hemingwayów na Key West w okolicach roku 1935. Sama autorka Erika Robuck przyznaje, że żadnej służącej Marielli w życiu Hemingwaya nie było, została wymyślona od a do zet na potrzeby powieści. Ta zaś powstała z zafascynowania Hemingwayem po przeczytaniu jego dzieł i zwiedzeniu miejsc związanych z jego osobą. Boski Ernest jest tu taki, jakiego sobie przypominamy: wielki, silny, szlachetny i porywczy zarazem, pies na kobiety, flirtujący nawet w obecności żony Pauline, mający dryg do alkoholu, polowania i łowienia ryb. Lubię tę postać i mógłbym przeczytać o niej wszystko, byle nie jakieś zawodzenia, jak to matka kazała mu nosić w dzieciństwie sukienki, bo chciała mieć córkę.

Dlatego o wiele ciekawszą postacią jest owa służąca, dorosła pannica, która po śmierci ojca musi rodzinie zastąpić oboje rodziców, bo też i oszalałą z rozpaczy matkę. Jest to czas wielkiego kryzysu, ale urodziwa Mariella ma szczęście – praca u Hemingwayów pozwala jej utrzymać rodzinę (ma jeszcze dwie mł

odsze siostry, z których jedna choruje). Papa Hemingway natychmiast zauważa ją obok siebie i następuje iskrzenie erotyczne, które jednak nie kończy się w pościeli, gdyż Mariella poznaje równocześnie przystojnego i silnego weterana z I wojny światowej. I tak lawiruje między dwoma mężczyznami: jeden ją fascynuje, drugi daje nadzieje na szczęśliwą przyszłość.

Książka Robuck jest na szczęście faction, ale nie fucktion, na plus piszemy jej, że nie robi z Hema istnego demona seksu, który wali wszystko co się rusza. Może chciałby, ale przyzwoitość i konwenanse nie puszczają – nie były to czasy takiego folgowania chuciom jak dziś. W tle pojawia się wątek przygodowy, łowienie marlinów (wielkich ryb jak w „Starym człowieku i morzu”) oraz gigantycznego huraganu, jaki przeszedł wtedy nad tą okolicą, kasując wiele istnień ludzkich. Hem mówi i zachowuje się jak pisarz, którego znamy, a także wygląda podobnie; niekiedy cierpi męki twórcze, wciąż domaga się akceptacji, niepewny własnej pozycji literackiej. W chwili, której dotyczy opowieść, skupiony jest na produkcji „Zielonych wzgórz Afryki”.

W powieści pojawia się w pewnym momencie wątek samobójców. Okazuje się, że ojciec Marielli nie zginął na morzu, tylko popełnił samobójstwo, nie mogąc sprostać własnej wizji ojca rodziny. Kłopoty sprowadzały się do kwestii ekonomicznych, w kryzysie trudno było zapewnić tym kilku osobom wyżywienie i locum. Wszyscy wiedzieli, jak zginął z wyjątkiem jej samej; odkrycie, jak było, wstrząsnęło dzielną nastolatką. Ale i ojciec Hemingwaya w podobny sposób abdykowal z tego świata, i sam Hemingway, jak pamiętamy, zastrzelił się przez usta ze sztucera na nosorożce. Panuje opinia, że samobójcy to ludzie słabi, pierzchający przed trudami życia. Robuck chyba tej opinii nie podziela: to mężczyźni, którzy mają wobec siebie za wysokie wymagania i sami sobie wydają się niegodni tego miana. Czy Hemingway popełnił samobójstwo ze słabości? Więc może i tamci nie byli słabeuszami?

Na końcu autorka przytacza kilka listów Hemingwaya do Marielli, moim zdaniem bardzo udanie podrobionych. Hem istotnie mógł takie listy napisać, to jego fraza, o ile znam się na tym. Widać więc, że powieść Robuck ma stanowczo zbyt wiele walorów, by uznać ją za tandetne wypracowanie na temat ulubionego pisarza. Nie ma wielkich walorów dokumentalnych, ale na pozycję z gatunku faction nadaje się w sam raz.

Dodaj komentarz



Reklama

Senni zwyciezcy

Książka do kupienia w Solaris

planeta smierci cover

Książka do kupienia w Solaris

Człowiek idzie z dymem - Marek Oramus

Książka do kupienia w Solaris

COVER bogowie lema

Książka do kupienia w Solaris