Stephen Baxter:  Masakra ludzkości

Druga wojna światów

W dobie masowego dopisywania dalszych ciągów zmarłym klasykom dość długo bronił się Wells ze swoją „Wojną światów”. W końcu padło i na niego, przy czym wpływ na to mógł mieć film Spielberga i groźna wizja marsjańskich machin bojowych atakujących Snopami Gorąca.


Bethany Clift:  Ostatnia na imprezie

Wielkie solo Bethany C.

Oto kolejna powieść o straszliwym wirusie, który migiem pustoszy Ziemię. W październiku 2023 rozpoczyna się światowa pandemia, wywołana przez wirusa o nazwie 6DM („sześć dni maksimum” od zakażenia do zgonu) i po miesiącu bohaterka powieści „Ostatnia na imprezie” zostaje sama w opustoszałym Londynie. Nawykła do korzystania z dobrodziejstw cywilizacji, nie umie dosłownie nic; na szczęście w różnych hotelach długo nie braknie prądu ani gorącej wody do kąpieli.


Gaja Grzegorzewska:  Selkis

Space opera gender

Obszerną powieść „Selkis” Gaja Grzegorzewska upozowała na space operę, ale obecny w niej cały rachityczny kosmos możliwy jest do odegrania w byle mieście na Ziemi. Istnieje wprawdzie flota Układu, ale zaraz znika, bo rozwalają ją Obcy, którzy zresztą występują tylko wirtualnie. Po zapewnieniach, jakich dopuścili się zniszczeń, nie pokazują się więcej. Ze statku na statek wchodzi się jak z pokoju do pokoju, furda  tam wirusy czy flora bakteryjna. Statki handlowe przypominają zmodyfikowane łajby z XIX wieku: mostek kapitański, umorusana załoga, paki do przewiezienia. Planety handlowe to wypisz, wymaluj ziemskie porty z ich tawernami, w których wyposzczeni marynarze oddają się piciu i chędożeniu.


Bohdan Urbankowski:  Bal u kata

Śmierć inżyniera dusz

W sowieckiej okupacji Polski po II wojnie światowej początek lat 50. wypada zaliczyć do najciemniejszych kart. Stalin miał przed sobą jeszcze trzy lata życia, lecz jego oprawcy wierzyli chyba, że jest wieczny. W każdym razie szczepienie komunizmu w Polsce przebiegało bez żadnych skrupułów. Bohdan Urbankowski opowiada o tym w stylizowanej na biograficzną powieści „Bal u kata”, pokazującej z bliska te straszne czasy.


Kevin Peter Hand:  Pozaziemskie oceany. Poszukiwanie życia w głębinach kosmosu

Ślepe rekiny pod lodem

Jeszcze całkiem niedawno naukowa opinia na temat życia w Układzie Słonecznym głosiła, że nie ma się tu czego spodziewać. Owszem, istnieje Ziemia z jej bogatą biosferą, a oprócz niej może jakieś niedobitki bakterii na Marsie – wszystko. Wiązało się to z poglądem, że życie wymaga, by planeta krążyła w tzw. ekosferze, czyli tam, gdzie nie jest ani za zimno, ani za gorąco. Pod koniec XX wieku obiektów z szansami na życie przybyło: są to lodowe księżyce w głębi Układu, a jak doszło do tego przekonania, pokazuje Kevin Peter Hand w książce „Pozaziemskie oceany”.